Dwuletni chłopiec, który w nocy z soboty na niedzielę wyszedł boso z domu i spędził na mrozie siedem godzin, jest wybudzany ze śpiączki farmakologicznej. Mały Adaś przebywa w szpitalu w krakowskim Prokocimiu.
Wybudzanie będzie stopniowe i może potrwać nawet do środy. To dlatego że chłopiec jest w głębokiej narkozie - informują krakowscy lekarze, którzy opiekują się Adasiem.
Organy dziecka pracują prawidłowo, ale specjaliści uważają, że to byłby cud, gdyby dwulatek wyszedł z tego bez szwanku.
Adaś w sobotni wieczór został pod opieką babci w podkrakowskich Racławicach. W niedzielę rano kobieta zgłosiła jego zniknięcie. Po godzinie poszukiwań policjanci znaleźli dziecko nad rzeką. Chłopiec miał na sobie tylko piżamę. Temperatura jego ciała spadła do 12 stopni.
Organy dziecka pracują prawidłowo, ale specjaliści uważają, że to byłby cud, gdyby dwulatek wyszedł z tego bez szwanku.
Adaś w sobotni wieczór został pod opieką babci w podkrakowskich Racławicach. W niedzielę rano kobieta zgłosiła jego zniknięcie. Po godzinie poszukiwań policjanci znaleźli dziecko nad rzeką. Chłopiec miał na sobie tylko piżamę. Temperatura jego ciała spadła do 12 stopni.

Radio Szczecin