Samolot pasażerski, który niemal zderzył się z wojskową maszyną nad terenem Szwecji leciał do Polski.
Maszyna linii SAS wystartowała z lotniska w Kopenhadze. Miała lecieć do Poznania - podają ogólnopolskie media.
Szef szwedzkich sił lotniczych, gen. Micael Byden powiedział, że samolot wojskowy miał wyłączone transpondery, czyli urządzenia, które umożliwiają lokalizację oraz identyfikację maszyn.
Kiedy maszyny przeleciały obok siebie, natychmiast wysłano szwedzkie myśliwce, by zidentyfikować wojskowy samolot. Według szwedzkiego ministra obrony, był to rosyjski samolot zwiadowczy Ił-20.
Szef szwedzkich sił lotniczych, gen. Micael Byden powiedział, że samolot wojskowy miał wyłączone transpondery, czyli urządzenia, które umożliwiają lokalizację oraz identyfikację maszyn.
Kiedy maszyny przeleciały obok siebie, natychmiast wysłano szwedzkie myśliwce, by zidentyfikować wojskowy samolot. Według szwedzkiego ministra obrony, był to rosyjski samolot zwiadowczy Ił-20.

Radio Szczecin