11 osób ranił mężczyzna, który celowo wjeżdżał samochodem w przechodniów w Dijon na południu Francji. Krzyczał przy tym "Allah Akbar", co po arabsku znaczy Bóg jest wielki. To drugi, podobny przypadek w tym kraju w ciągu ostatnich dni.
Mężczyznę ostatecznie zatrzymali policjanci. Według francuskich mediów zamachowiec ma 40 lat i cierpi na zaburzenia psychiczne. Stan dwóch osób, które zostały potrącone, jest ciężki.
W sobotę policja zastrzeliła 20-latka, który zaatakował funkcjonariuszy w jednym z komisariatów. Dziennikarze donoszą, że brat zastrzelonego jest radykalnym islamistą.
Zdaniem władz ostatnie wydarzenia to odzew na apel państwa islamskiego. Jego przywódcy zaapelowali do popierających ich osób, aby - jeśli nie mogą przyłączyć się do walki na bliskim wschodzie - organizowali zamachy w krajach w których mieszkają.
Materiał: CNN Newsource/x-news
W sobotę policja zastrzeliła 20-latka, który zaatakował funkcjonariuszy w jednym z komisariatów. Dziennikarze donoszą, że brat zastrzelonego jest radykalnym islamistą.
Zdaniem władz ostatnie wydarzenia to odzew na apel państwa islamskiego. Jego przywódcy zaapelowali do popierających ich osób, aby - jeśli nie mogą przyłączyć się do walki na bliskim wschodzie - organizowali zamachy w krajach w których mieszkają.
Materiał: CNN Newsource/x-news

Radio Szczecin