Przyczyny wypadku malezyjskiego Aribusa wciąż są zagadką. Indonezyjski minister transportu oświadczył podczas specjalnej konferencji prasowej, że maszyna podczas ostatnich minut lotu zaczęła zachowywać się, jak wojskowy myśliwiec.
Z zapisu odczytanego z czarnych skrzynek wynika, że samolot bardzo szybko się wznosił. Pułap, na którym była maszyna zaczął rosnąć z prędkością nawet sześciuset metrów na minutę. A taką szybkość osiągają zazwyczaj jedynie bardzo szybkie maszyny wojskowe. Potem zaczął gwałtownie spadać. Nie wiadomo jednak, co było przyczyną tak nagłej zmiany wysokości. Piloci Airbusa chwilę przed jego podniesieniem poprosili kontrolę lotów o zgodę na zmianę wysokości, ale jej nie otrzymali. Cztery minuty później maszyna zniknęła z ekranów radarów. Samolot runął do Morza Jawajskiego 28 grudnia. Na pokładzie były 162 osoby. Wszystkie zginęły.

Radio Szczecin