Minął rok od wprowadzenia przepisu, który nakazuje policjantom zatrzymanie kierowcy prawa jazdy, gdy w terenie zabudowanym przekroczył prędkość o ponad 50 km/h. Rozmawiali o tym goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
W opinii szczecinian, ostre przepisy działają. - Widać, że kierowcy jeżdżą trochę wolniej, że jakiś hamulec jest - oceniają mieszkańcy. - To działa. Myślę, że jest większa kultura na drodze, przynajmniej w Szczecinie.
Według Arkadiusza Kuzio z Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie, przepis jest bardzo dobry, ludzie boją się konsekwencji.
- Efekt widać na drodze. Samochody jeżdżą troszeczkę wolniej, przynajmniej w terenie zabudowanym. Nie można tego powiedzieć o sytuacjach poza terenem zabudowanym, bo przekroczenia wciąż są - ocenia Kuzio. - Przykładem jest chociażby nasza trasa S3, kiedy jadę do Gorzowa, to chyba wszyscy mnie wyprzedzają. Ale ciężar tych ciężkich zdarzeń drogowych, jest troszeczkę lepszy.
- Oczywiście recydywistów nie brakuje, podobnie jak kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu - mówił Grzegorz Sudakow, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. - Na pewno nie jesteśmy w stanie takim prostym przepisem wyeliminować wszystkich piratów drogowych, bo jest to działanie jednostkowe. Tutaj bardziej potrzeba systemu, więcej przepisów, zmiany przepisów niż samego ograniczania się do kierujących przekraczających prędkość o 50 km/h. Bo kierowca wie, że do tych 50 km nie straci prawo jazdy, czyli sobie folguje.
W regionie policjanci zatrzymali prawie 700 praw jazdy.

Radio Szczecin