Administracja Białego Domu znalazła się pod ostrzałem liderów amerykańskiej branży paliwowej. Kilka dni temu Biały Dom wstrzymał budowę rurociągu, którego trasa ma przebiegać od Północnej Dakoty do Illinois. To z powodu protestów Indian. Paliwowi biznesmeni uważają, że rząd przekroczył swoje uprawnienia.
Z powodu decyzji Białego Domu w Stanach Zjednoczonych powstał poważny konflikt. Od kilku dni w Północnej Dakocie Indianie prowadzą protesty, które momentami przekształciły się w gwałtowne starcia. Na miejsce ze wsparciem przyjechali aktywiści z całego świata. Nie obyło się bez aresztowań.
Rdzenni mieszkańcy USA uważają, że inwestycja zagraża m.in. rzece Missouri, która jest dla Indian źródłem wody pitnej, a ponadto budowa przekracza granice rezerwatu. Z tego powodu rząd wstrzymał prace budowlane.
Nie spodobało się to przedstawicielom przemysłu naftowego oraz pracodawcom, którzy uważają, że dzięki rurociągowi powstanie nawet 12 tysięcy miejsc pracy, a tylko w najbliższym czasie przyniesie on gospodarce 156 milionów dolarów czystego zysku. Z kolei przeciwnicy twierdzą, że kwestie ochrony środowiska przewyższają wszystkie korzyści ekonomiczne.
Amerykańskie media uważają, że w tej chwili nie ma pomysłu, aby pogodzić obie strony konfliktu, który nabrał już światowego rozgłosu.
Wartość tego projektu oceniana jest na blisko cztery miliardy dolarów. Rurociąg ma mieć ok. dwóch tysięcy kilometrów długości. Inwestycja w przyszłości ma zmniejszyć koszty transportu ropy z Północnej Dakoty do środkowych części kraju. Dzięki temu cena surowca ma być niższa, co pozwoli skuteczniej konkurować z ropą sprowadzaną z Kanady.
Rdzenni mieszkańcy USA uważają, że inwestycja zagraża m.in. rzece Missouri, która jest dla Indian źródłem wody pitnej, a ponadto budowa przekracza granice rezerwatu. Z tego powodu rząd wstrzymał prace budowlane.
Nie spodobało się to przedstawicielom przemysłu naftowego oraz pracodawcom, którzy uważają, że dzięki rurociągowi powstanie nawet 12 tysięcy miejsc pracy, a tylko w najbliższym czasie przyniesie on gospodarce 156 milionów dolarów czystego zysku. Z kolei przeciwnicy twierdzą, że kwestie ochrony środowiska przewyższają wszystkie korzyści ekonomiczne.
Amerykańskie media uważają, że w tej chwili nie ma pomysłu, aby pogodzić obie strony konfliktu, który nabrał już światowego rozgłosu.
Wartość tego projektu oceniana jest na blisko cztery miliardy dolarów. Rurociąg ma mieć ok. dwóch tysięcy kilometrów długości. Inwestycja w przyszłości ma zmniejszyć koszty transportu ropy z Północnej Dakoty do środkowych części kraju. Dzięki temu cena surowca ma być niższa, co pozwoli skuteczniej konkurować z ropą sprowadzaną z Kanady.

Radio Szczecin