Chłodne stosunki Moskwy z Waszyngtonem zajmują pierwsze miejsca weekendowych wydań rosyjskich gazet.
Jedni dziennikarze piszą o „kryzysie”, a inni o „wojnie dyplomatycznej”. W piątek Moskwa poleciła części amerykańskich dyplomatów wrócić do Stanów Zjednoczonych i przejęła rezydencję, dzierżawioną przez ambasadę USA.
„Walizka, dworzec i Ameryka” - tak tytułuje swój tekst „Moskiewski Komsomolec” dodając, że to „pierwsze uderzenie Putin w Trumpa”, co ma sugerować, że nie ostatnie. W opinii dziennika, między Moskwą i Waszyngtonem rozpoczęła się „dyplomatyczna wojna”, która może trwać aż do wydalenia ostatniego dyplomaty. Gazeta przypomina, że kremlowskie restrykcje, to dopiero odpowiedź na ubiegłoroczne wydalenie rosyjskich dyplomatów z USA, a teraz kolej na retorsje związane z przygotowanymi przez amerykański Kongres sankcjami.
„Stany Zjednoczone znowu zachowują się nie jak lider, ale jak egoista naruszający interesy najbliższych sojuszników” - cytuje „Komsomolec” wypowiedź politologa Andrieja Suszczeńcowa. Z kolei „Kommiersant” zastanawia się, czy Donald Trump podpisze nowy pakiet sankcji w stosunku do Rosji teraz, czy po wakacyjnej przerwie, którą już wkrótce powinni rozpocząć amerykańscy parlamentarzyści.
Dziennik dochodzi do wniosku, że na podpisanie tych dokumentów trzeba będzie jeszcze poczekać, bowiem prezydencki podpis może okazać się asem w rękawie Białego Domu w wewnętrznych rozgrywkach z Kongresem. Przy tym „Kommiersant” zwraca uwagę, że co prawda Izba Reprezentantów i Senat przegłosowały „antyrosyjskie sankcje”, ale nie zgodziły się na cofnięcie reform systemu ochrony zdrowia, którą wprowadził były prezydent Barack Obama.
W ocenie rosyjskiej gazety, jeśli Donaldowi Trumpowi zależy na przerwaniu reform poprzednika, to będzie musiał targować się z Kongresem i w takiej sytuacji jego podpis pod ustawą sankcyjną wiele znaczy.
„Walizka, dworzec i Ameryka” - tak tytułuje swój tekst „Moskiewski Komsomolec” dodając, że to „pierwsze uderzenie Putin w Trumpa”, co ma sugerować, że nie ostatnie. W opinii dziennika, między Moskwą i Waszyngtonem rozpoczęła się „dyplomatyczna wojna”, która może trwać aż do wydalenia ostatniego dyplomaty. Gazeta przypomina, że kremlowskie restrykcje, to dopiero odpowiedź na ubiegłoroczne wydalenie rosyjskich dyplomatów z USA, a teraz kolej na retorsje związane z przygotowanymi przez amerykański Kongres sankcjami.
„Stany Zjednoczone znowu zachowują się nie jak lider, ale jak egoista naruszający interesy najbliższych sojuszników” - cytuje „Komsomolec” wypowiedź politologa Andrieja Suszczeńcowa. Z kolei „Kommiersant” zastanawia się, czy Donald Trump podpisze nowy pakiet sankcji w stosunku do Rosji teraz, czy po wakacyjnej przerwie, którą już wkrótce powinni rozpocząć amerykańscy parlamentarzyści.
Dziennik dochodzi do wniosku, że na podpisanie tych dokumentów trzeba będzie jeszcze poczekać, bowiem prezydencki podpis może okazać się asem w rękawie Białego Domu w wewnętrznych rozgrywkach z Kongresem. Przy tym „Kommiersant” zwraca uwagę, że co prawda Izba Reprezentantów i Senat przegłosowały „antyrosyjskie sankcje”, ale nie zgodziły się na cofnięcie reform systemu ochrony zdrowia, którą wprowadził były prezydent Barack Obama.
W ocenie rosyjskiej gazety, jeśli Donaldowi Trumpowi zależy na przerwaniu reform poprzednika, to będzie musiał targować się z Kongresem i w takiej sytuacji jego podpis pod ustawą sankcyjną wiele znaczy.

Radio Szczecin