Prokuratura w Hanowerze odrzuciła wniosek obrońcy Oskara Groeninga, który domagał się odłożenia kary bezwzględnego więzienia dla byłego strażnika niemieckiego obozu zagłady Auschwitz.
Dziś 96-letni mężczyzna został uznany za zdolnego do odbycia orzeczonej kary 4 lat więzienia.
"Wniosek o odsunięcie kary został odrzucony" - powiedziała rzeczniczka hanowerskiej prokuratury Katrin Soefker. Jak twierdzą niemieckie media lekarz, który badał skazanego uznał, że "nic nie stoi na przeszkodzie, aby odbył karę". Decyzja jest ostateczna i prawomocna.
Oskar Groening na ochotnika wstąpił do Waffen-SS, został strażnikiem w niemieckim obozie zagłady w Auschwitz. Przyznał się, że w obozie m.in. przeszukiwał bagaże więźniów, a znalezione pieniądze przekazywał dalej. W lipcu 2015 roku przez Sąd Krajowy w Lueneburgu uznał Oskara Groeninga winnym pomocnictwa w zamordowaniu, co najmniej 300 tys. osób i skazał go na cztery lata więzienia.
Do roku 2011 niemieckie sądy nie skazywały m.in. strażników obozów zagłady za tak zwane pomocnictwo. Przełomem był wyrok dla byłego strażnika z niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze Johna Demjaniuka. Sąd w Monachium uznał go pomimo braku ewidentnych dowodów za winnego współuczestnictwa w zbrodni. To był precedens sądowy, z którego teraz korzystać mogą niemieckie sądy.
"Wniosek o odsunięcie kary został odrzucony" - powiedziała rzeczniczka hanowerskiej prokuratury Katrin Soefker. Jak twierdzą niemieckie media lekarz, który badał skazanego uznał, że "nic nie stoi na przeszkodzie, aby odbył karę". Decyzja jest ostateczna i prawomocna.
Oskar Groening na ochotnika wstąpił do Waffen-SS, został strażnikiem w niemieckim obozie zagłady w Auschwitz. Przyznał się, że w obozie m.in. przeszukiwał bagaże więźniów, a znalezione pieniądze przekazywał dalej. W lipcu 2015 roku przez Sąd Krajowy w Lueneburgu uznał Oskara Groeninga winnym pomocnictwa w zamordowaniu, co najmniej 300 tys. osób i skazał go na cztery lata więzienia.
Do roku 2011 niemieckie sądy nie skazywały m.in. strażników obozów zagłady za tak zwane pomocnictwo. Przełomem był wyrok dla byłego strażnika z niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze Johna Demjaniuka. Sąd w Monachium uznał go pomimo braku ewidentnych dowodów za winnego współuczestnictwa w zbrodni. To był precedens sądowy, z którego teraz korzystać mogą niemieckie sądy.

Radio Szczecin