Do kuratorium w Łodzi trafi sprawa wyjazdu 80 dzieci na letni obóz w Podgórzynie. Grupa miała tam spędzić dwa tygodnie w hotelu oraz weekend w lesie w ramach obozu surwiwalowego. Po powrocie z surwiwalu okazało się, że w pensjonacie spali pijani goście, którzy bawili się w weekend na weselu.
Uczestnicy kolonii w drugim tygodniu musieli opuścić hotel i szukać nowego miejsca do spania.
- Warunki były straszne, były zakwaterowane w domkach. Później przenieśli je do jakiegoś innego hotelu. Tam nie mieli powrotu, bo dowiedzieli się, że jest awaria wody, co nie było prawdą. - Byli jacyś pijani weselnicy, hotel wykwaterował jedne dzieci, by przyjąć inne - relacjonowali wzburzeni rodzice.
Organizator Adam Wiklak tłumaczy natomiast, że został oszukany przez menedżerkę hotelu.
- Hotel nas oszukał jeżeli chodzi o rezerwację obiektu. Dokonałem rezerwacji 18 miesięcy temu, zaliczkę przelałem 10 miesięcy temu, z mojej strony terminy były dotrzymane. Hotel nie potrafi się przyznać do tego, że popełnił błąd, że na ten sam termin przyjął dwie grupy - ocenia Adam Wiklak.
Menadżer hotelu, mimo zapewnień, do tej pory nie skontaktował się z reporterem Polskiego Radia.
- Warunki były straszne, były zakwaterowane w domkach. Później przenieśli je do jakiegoś innego hotelu. Tam nie mieli powrotu, bo dowiedzieli się, że jest awaria wody, co nie było prawdą. - Byli jacyś pijani weselnicy, hotel wykwaterował jedne dzieci, by przyjąć inne - relacjonowali wzburzeni rodzice.
Organizator Adam Wiklak tłumaczy natomiast, że został oszukany przez menedżerkę hotelu.
- Hotel nas oszukał jeżeli chodzi o rezerwację obiektu. Dokonałem rezerwacji 18 miesięcy temu, zaliczkę przelałem 10 miesięcy temu, z mojej strony terminy były dotrzymane. Hotel nie potrafi się przyznać do tego, że popełnił błąd, że na ten sam termin przyjął dwie grupy - ocenia Adam Wiklak.
Menadżer hotelu, mimo zapewnień, do tej pory nie skontaktował się z reporterem Polskiego Radia.

Radio Szczecin