Policja postrzeliła uzbrojonego mężczyznę, który wziął zakładników w Charleston w Karolinie Południowej w USA. Do zdarzenia doszło w restauracji, w której sprawca wcześniej pracował. Jedna osoba została przez niego zastrzelona.
- Od razu było wiadomo, że szaleniec nie działa z pobudek terrorystycznych ani rasowych - powiedział burmistrz Charleston.
Na początku z napastnikiem próbował negocjować policyjny psycholog. Gdy to nie pomogło, funkcjonariusze zdecydowali się na siłowe rozwiązanie. Sprawca został postrzelony, a zakładnicy uwolnieni. Stan mężczyzny jest krytyczny.
- Próbowaliśmy przekonać go, żeby się poddał. Nie udało się - powiedział przedstawiciel miejscowej policji Jerome Taylor.
Właściciel restauracji poinformował, że sprawcą jest zwolniony pracownik. Wcześniej pracował tam jako pomywacz. Nieoficjalnie mówi się, że napastnik przyszedł do lokalu, by zemścić się na szefie kuchni.
Na początku z napastnikiem próbował negocjować policyjny psycholog. Gdy to nie pomogło, funkcjonariusze zdecydowali się na siłowe rozwiązanie. Sprawca został postrzelony, a zakładnicy uwolnieni. Stan mężczyzny jest krytyczny.
- Próbowaliśmy przekonać go, żeby się poddał. Nie udało się - powiedział przedstawiciel miejscowej policji Jerome Taylor.
Właściciel restauracji poinformował, że sprawcą jest zwolniony pracownik. Wcześniej pracował tam jako pomywacz. Nieoficjalnie mówi się, że napastnik przyszedł do lokalu, by zemścić się na szefie kuchni.

Radio Szczecin