Sześć osób, w tym szefa Rady Nadzorczej Grupy Azoty, pracownika Lotosu i biznesmenów, zatrzymało Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Jak informuje CBA, pracownik Grupy Lotos Aleksander I. oraz prezes spółki z branży energetycznej Andrzej M. mieli oferować wsparcie w załatwieniu długoterminowych kontraktów na zakup przez Grupę Lotos biokomponentów. W zamian za to inwestor, któremu załatwią kontrakty, miał znacząco dokapitalizować spółkę warszawskiego biznesmena i przekazywać zatrzymanym prowizję w wysokości około 10 procent od sprzedaży biopaliw do Lotosu.
- Podejrzani oferowali swoją pomoc w zamian za korzyści majątkowe, m.in. w postaci dofinansowania niewielkiej firmy kwotą 40 mln zł oraz dalszy kilkuprocentowy udział w zyskach ze sprzedaży surowców tych spółek - mówi Piotr Kaczorek z CBA.
Jak podkreśla rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Warszawie prokurator Łukasz Łapczyński, podobnie procedury w firmie pomijano podczas dostaw półproduktów do spółki.
- W tym przypadku gwarantem powodzenia przedsięwzięcia miała być osoba przewodniczącego rady nadzorczej Marka G., który w zamian za 5 procent kwoty od wielomilionowych kontraktów, w ramach swoich możliwości miał nadzorować przedsięwzięcie z Grupą Azoty - mówi Łapczyński.
Do zatrzymań doszło na terenie województw: lubelskiego, kujawskiego, pomorskiego i mazowieckiego. Agenci CBA przeszukali pomieszczenia biurowe zajmowane przez podejrzanego pracownika Lotosu.
Przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Azoty Marek G. oraz biznesmen Andrzej M. usłyszeli zarzut dotyczący działania wspólnie i w porozumieniu w 2017 r. i powoływania się na wpływy w Grupie Azoty oraz utwierdzania w przekonaniu o istnieniu tych wpływów poprzez podkreślanie pozycji zawodowej Marka G.
Ustalenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego wskazują, że ujęci podjęli się załatwienia dostaw i zagwarantowania odbioru surowców przez spółki Grupa Azoty w zamian za korzyści majątkowe w postaci doinwestowania niewielkiej firmy kwotą 40 milionów złotych oraz kilkuprocentowy udział w zyskach ze sprzedaży surowców.
Zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani.
- Podejrzani oferowali swoją pomoc w zamian za korzyści majątkowe, m.in. w postaci dofinansowania niewielkiej firmy kwotą 40 mln zł oraz dalszy kilkuprocentowy udział w zyskach ze sprzedaży surowców tych spółek - mówi Piotr Kaczorek z CBA.
Jak podkreśla rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Warszawie prokurator Łukasz Łapczyński, podobnie procedury w firmie pomijano podczas dostaw półproduktów do spółki.
- W tym przypadku gwarantem powodzenia przedsięwzięcia miała być osoba przewodniczącego rady nadzorczej Marka G., który w zamian za 5 procent kwoty od wielomilionowych kontraktów, w ramach swoich możliwości miał nadzorować przedsięwzięcie z Grupą Azoty - mówi Łapczyński.
Do zatrzymań doszło na terenie województw: lubelskiego, kujawskiego, pomorskiego i mazowieckiego. Agenci CBA przeszukali pomieszczenia biurowe zajmowane przez podejrzanego pracownika Lotosu.
Przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Azoty Marek G. oraz biznesmen Andrzej M. usłyszeli zarzut dotyczący działania wspólnie i w porozumieniu w 2017 r. i powoływania się na wpływy w Grupie Azoty oraz utwierdzania w przekonaniu o istnieniu tych wpływów poprzez podkreślanie pozycji zawodowej Marka G.
Ustalenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego wskazują, że ujęci podjęli się załatwienia dostaw i zagwarantowania odbioru surowców przez spółki Grupa Azoty w zamian za korzyści majątkowe w postaci doinwestowania niewielkiej firmy kwotą 40 milionów złotych oraz kilkuprocentowy udział w zyskach ze sprzedaży surowców.
Zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani.

Radio Szczecin