W Rzymie nieoczekiwaną świąteczną atrakcją turystyczną jest stojąca na Placu Weneckim 20-metrowa choinka, która pogubiła już igły. Rzymianie i turyści całego świata robią sobie na jej tle zdjęcia.
Usychający, ustrojony 20-metrowy świerk w centrum miasta stale otacza wianuszkiem wielonarodowy tłum. Włosi przezwali drzewo "Spelacchio”, czyli drapak. Stało się przedmiotem kpin, szczególnie, że pani burmistrz Virginia Raggi sprowadziła je z Dolomitów za 50 tys. euro. Ludzie, jak starsza pani, która przyszła obejrzeć "Spelacchio” z córką, żartują z całej sytuacji.
- Jesteśmy trochę zaskoczeni. Bardzo nas śmieszą zawieszone tu karteczki. Świetna zabawa - oceniła.
Na karteczkach przypiętych do nagich gałązek można wyczytać: "Spelacchio - spoczywaj w pokoju”, "Wszyscy jesteśmy Spelacchio”, "Jesteś symbolem naszych władz”. Władze Rzymu wszczęły dochodzenie. W mediach pojawiły się obok siebie zdjęcia drapaka i dorodnej polskiej choinki z Gołdapi stojącej na Placu św. Piotra.
- Jesteśmy trochę zaskoczeni. Bardzo nas śmieszą zawieszone tu karteczki. Świetna zabawa - oceniła.
Na karteczkach przypiętych do nagich gałązek można wyczytać: "Spelacchio - spoczywaj w pokoju”, "Wszyscy jesteśmy Spelacchio”, "Jesteś symbolem naszych władz”. Władze Rzymu wszczęły dochodzenie. W mediach pojawiły się obok siebie zdjęcia drapaka i dorodnej polskiej choinki z Gołdapi stojącej na Placu św. Piotra.

Radio Szczecin