Dzięki internetowej akcji "Znajdź Mariusza" polski imigrant odzyskał pieniądze, które zgubił tuż przed świętami w londyńskim pubie. Właściciel baru "Alexandra" na Wimbledonie znalazł kopertę z napisem "Mariusz", w środku było 600 funtów. Mick Dore chciał odnaleźć właściciela, zorganizował więc akcję opatrzoną hashtagiem #FindMariusz.
W kampanię włączyła się pisarka J.K. Rowling, a także mieszkańcy Australii i Nowej Zelandii. Długo jednak apele pozostawały bez odpowiedzi. - To dlatego, że Mariusz nie jest obecny w mediach społecznościowych - tłumaczy Polskiemu Radiu szef lokalu.
Dodaje, że Polak dowiedział się, że jest poszukiwany, od syna. Zaznaczył, że jego żona do tego momentu nie wiedziała, że zgubił pieniądze. - Nie chciał tą wiadomością psuć świąt - relacjonuje Mick Dore.
Właściciel pubu powiedział, że Polak okazał się "bardzo miłym człowiekiem". - Pokazał mi, na którym krześle siedział. Rzeczywiście, tam znaleźliśmy pieniądze. Potem przyjrzeliśmy się jeszcze nagraniom z monitoringu. Wiedzieliśmy już na 100 procent, że to był on - mówi Mick Dore.
Polak w ramach podziękowań zostawił obsłudze 50-funtowy napiwek.
Dodaje, że Polak dowiedział się, że jest poszukiwany, od syna. Zaznaczył, że jego żona do tego momentu nie wiedziała, że zgubił pieniądze. - Nie chciał tą wiadomością psuć świąt - relacjonuje Mick Dore.
Właściciel pubu powiedział, że Polak okazał się "bardzo miłym człowiekiem". - Pokazał mi, na którym krześle siedział. Rzeczywiście, tam znaleźliśmy pieniądze. Potem przyjrzeliśmy się jeszcze nagraniom z monitoringu. Wiedzieliśmy już na 100 procent, że to był on - mówi Mick Dore.
Polak w ramach podziękowań zostawił obsłudze 50-funtowy napiwek.

Radio Szczecin