Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin powiedział, że wysokie poparcie dla jego partii w sondażach jest efektem systematycznego wdrażania kolejnych punktów programu wyborczego. Poseł podkreślił w "Wiadomościach" TVP, że sukcesy PiS-u przełożyły się na poziom życia Polaków.
- To jest jednak uznanie dla Prawa i Sprawiedliwości za konsekwentną realizację programu, bo przecież jesteśmy na końcu roku, w którym mieliśmy choćby obniżenie wieku emerytalnego, reformę sądownictwa, uszczelnienie systemu podatkowego..., więc było to wiele sukcesów, które rząd odniósł, które bezpośrednio przełożyły się na poziom życia Polaków. Myślę, że Polacy to doskonale widzą i doceniają dając tak wysokie poparcie Prawu i Sprawiedliwości - analizował Jacek Sasin.
Adam Szejnfeld z Platformy Obywatelskiej powiedział, że kiedy przyjdzie czas rozliczeń przy urnach, a nie w sondażach, to Polacy odpowiednio ocenią partię rządzącą.
- Dzisiaj mogę gratulować PiS-owi, choć bez uśmiechu na twarzy, nie dlatego, że wiodą prym w sondażach, ale dlatego, że jednocześnie niszczą demokrację, nasze państwo. Ale przyjdzie czas liczenia się, nie w sondażach, ale przy urnach i wtedy - mam nadzieję - Polacy ocenią Prawo i Sprawiedliwość tak, jak się należy - ocenił Adam Szejnfeld.
Z sondażu pracowni Estymator przeprowadzonego dla portalu DoRzeczy.pl wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się pod koniec grudnia, to wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Rządząca partia mogłaby liczyć na 45,7 procent poparcia.
Na przekroczenie progu wyborczego mogłoby liczyć sześć ugrupowań. 23,4 procent ankietowanych zadeklarowało chęć głosowania na Platformę Obywatelską, 8,3 procent - na Kukiz'15. W Sejmie znalazłyby się jeszcze: Nowoczesna - 6,9 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe - 5,5 procent oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej - 5,4 procent poparcia.
W przeliczeniu na mandaty w okręgach wyborczych najwięcej przypadłoby Prawu i Sprawiedliwości, które z 265 posłami mogłoby kontynuować samodzielne rządy.
Badanie przeprowadzono w dniach 27-28 grudnia 2017 na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1003 dorosłych osób metodą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych. W prezentowanych wynikach uwzględniono wyłącznie osoby, które zadeklarowały, na którą partię będą głosować.
Adam Szejnfeld z Platformy Obywatelskiej powiedział, że kiedy przyjdzie czas rozliczeń przy urnach, a nie w sondażach, to Polacy odpowiednio ocenią partię rządzącą.
- Dzisiaj mogę gratulować PiS-owi, choć bez uśmiechu na twarzy, nie dlatego, że wiodą prym w sondażach, ale dlatego, że jednocześnie niszczą demokrację, nasze państwo. Ale przyjdzie czas liczenia się, nie w sondażach, ale przy urnach i wtedy - mam nadzieję - Polacy ocenią Prawo i Sprawiedliwość tak, jak się należy - ocenił Adam Szejnfeld.
Z sondażu pracowni Estymator przeprowadzonego dla portalu DoRzeczy.pl wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się pod koniec grudnia, to wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Rządząca partia mogłaby liczyć na 45,7 procent poparcia.
Na przekroczenie progu wyborczego mogłoby liczyć sześć ugrupowań. 23,4 procent ankietowanych zadeklarowało chęć głosowania na Platformę Obywatelską, 8,3 procent - na Kukiz'15. W Sejmie znalazłyby się jeszcze: Nowoczesna - 6,9 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe - 5,5 procent oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej - 5,4 procent poparcia.
W przeliczeniu na mandaty w okręgach wyborczych najwięcej przypadłoby Prawu i Sprawiedliwości, które z 265 posłami mogłoby kontynuować samodzielne rządy.
Badanie przeprowadzono w dniach 27-28 grudnia 2017 na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1003 dorosłych osób metodą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych. W prezentowanych wynikach uwzględniono wyłącznie osoby, które zadeklarowały, na którą partię będą głosować.

Radio Szczecin
