Ponad 700 przypadków wirusa ASF u dzików na terenie czterech województw potwierdził w tym roku Główny Lekarz Weterynarii.
To największa liczba zarażonych padłych zwierząt od momentu wystąpienia pierwszego przypadku choroby niemal cztery lata temu. Afrykański pomór świń jest śmiertelną chorobą dla trzody chlewnej. Jej występowanie w Polsce wiąże się też z zamknięciem wiodących rynków pozaunijnych na polską wieprzowinę.
Padłe dziki roznoszące wirusa do gospodarstw to obecnie nie tylko problem przygranicznych hodowców ze wschodniej Polski. ASF wykrywany jest regularnie u dzików także po drugiej stronie Wisły nieopodal Warszawy czy przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Kolejne ogniska to skutek nie tylko rosnącej liczby i migracji zwierząt na zachód - uzasadnia Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.
- Taki przeskok jednostki chorobowej na nowe duże obszary nie mogły spowodować tylko zwierzęta. Podejrzewamy tu czynnik ludzki, chociażby nielegalne pozyskiwanie łownej zwierzyny" - mówi Paweł Niemczuk.
Wirus ASF to nie tylko problem polskich hodowców trzody chlewnej. Choroba z jeszcze większym natężeniem występuje na wschodzie i północy Europy - wyjaśnia szef Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach Krzysztof Niemczuk.
- Nie do końca z tym problemem radzi sobie Białoruś i Ukraina, co widać po kolejnych ogniskach choroby na pograniczu tych państw i Polski. Do tego Łotwa czy Estonia to państwa, które niemal w całości zaliczają się do strefy ograniczeń handlowych. Tam łączna liczba przypadków wynosi około 2 i pół tysiąca - dodaje Krzysztof Niemczuk.
W piątek rządową specustawę dotyczącą zwalczania wirusa ASF podpisał prezydent Andrzej Duda.
Padłe dziki roznoszące wirusa do gospodarstw to obecnie nie tylko problem przygranicznych hodowców ze wschodniej Polski. ASF wykrywany jest regularnie u dzików także po drugiej stronie Wisły nieopodal Warszawy czy przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Kolejne ogniska to skutek nie tylko rosnącej liczby i migracji zwierząt na zachód - uzasadnia Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.
- Taki przeskok jednostki chorobowej na nowe duże obszary nie mogły spowodować tylko zwierzęta. Podejrzewamy tu czynnik ludzki, chociażby nielegalne pozyskiwanie łownej zwierzyny" - mówi Paweł Niemczuk.
Wirus ASF to nie tylko problem polskich hodowców trzody chlewnej. Choroba z jeszcze większym natężeniem występuje na wschodzie i północy Europy - wyjaśnia szef Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach Krzysztof Niemczuk.
- Nie do końca z tym problemem radzi sobie Białoruś i Ukraina, co widać po kolejnych ogniskach choroby na pograniczu tych państw i Polski. Do tego Łotwa czy Estonia to państwa, które niemal w całości zaliczają się do strefy ograniczeń handlowych. Tam łączna liczba przypadków wynosi około 2 i pół tysiąca - dodaje Krzysztof Niemczuk.
W piątek rządową specustawę dotyczącą zwalczania wirusa ASF podpisał prezydent Andrzej Duda.

Radio Szczecin