W 16 miastach Rosji rozpoczęło się zbieranie podpisów od obywateli popierających kandydaturę Władimira Putina.
Obecny prezydent Federacji Rosyjskiej, aby ubiegać się o reelekcję musi zebrać minimum 300 tysięcy takich podpisów. Wybory prezydenckie zaplanowano na 18 marca.
Pierwsze punkty zbierania podpisów na rzecz kandydatury Władimira Putina otwarto już w piątek, w Moskwie i Chabarowsku. W ciągu doby dołączyły kolejne miasta, w tym Petersburg, Soczi i Władywostok. Za zbieranie podpisów dla obecnego prezydenta odpowiedzialny jest ruch społeczny, który przyjął nazwę „Wolontariusze zwycięstwa”.
Tymczasem rosyjska opozycja neguje sens takiej akcji. Przedstawiciel partii „Jabłoko” Władimir Ryżkow przypomniał w wywiadzie dla rozgłośni Echo Moskwy, że urzędującego prezydenta mogła zgłosić rządząca partia Jedna Rosja, co zwolniłoby Władimira Putina z obowiązku zbierania podpisów. W ocenie opozycyjnego polityka, Putin nie skorzystał z takiej możliwości, ponieważ chciał zorganizować ogólnokrajowy spektakl wyborczy. Zdaniem Ryżkowa, punkty zbierania podpisów na rzecz obecnego prezydenta są tylko witrynami jego kampanii, a faktycznie podpisy są zbierane wśród funkcjonariuszy, urzędników i pracowników koncernów państwowych.
Pierwsze punkty zbierania podpisów na rzecz kandydatury Władimira Putina otwarto już w piątek, w Moskwie i Chabarowsku. W ciągu doby dołączyły kolejne miasta, w tym Petersburg, Soczi i Władywostok. Za zbieranie podpisów dla obecnego prezydenta odpowiedzialny jest ruch społeczny, który przyjął nazwę „Wolontariusze zwycięstwa”.
Tymczasem rosyjska opozycja neguje sens takiej akcji. Przedstawiciel partii „Jabłoko” Władimir Ryżkow przypomniał w wywiadzie dla rozgłośni Echo Moskwy, że urzędującego prezydenta mogła zgłosić rządząca partia Jedna Rosja, co zwolniłoby Władimira Putina z obowiązku zbierania podpisów. W ocenie opozycyjnego polityka, Putin nie skorzystał z takiej możliwości, ponieważ chciał zorganizować ogólnokrajowy spektakl wyborczy. Zdaniem Ryżkowa, punkty zbierania podpisów na rzecz obecnego prezydenta są tylko witrynami jego kampanii, a faktycznie podpisy są zbierane wśród funkcjonariuszy, urzędników i pracowników koncernów państwowych.

Radio Szczecin