Po awaryjnym lądowaniu samolotu z Krakowa, które miało miejsce w środę, warszawskie lotnisko wróciło do normy, chociaż niektóre loty są odwołane, m.in. te do Brukseli, Paryża i Frankfurtu. Maszyna, która leciała z Krakowa do Warszawy, miała problemy z podwoziem, które nie zablokowało się w pozycji otwartej przy podejściu do lądowania. W konsekwencji samolot przednią częścią kadłuba uderzył o pas. Nikt nie ucierpiał. Lotnisko było zamknięte przez cztery godziny.
Po awaryjnym lądowaniu samolotu z Krakowa ruch na Lotnisku Chopina został przywrócony już w środę około godziny 23.30. Mimo tego - jak informuje rzecznik LOT-u Adrian Kubicki - kilka lotów zostało odwołanych. - Głównie rejsy z Europy Zachodniej są dziś odwołane. To są jedyne połączenia, które się nie odbędą - dodaje.
Wynika to z tego, że część maszyn nie mogła wylądować w środę w Warszawie. W związku z tym nie mogą one realizować zaplanowanych kursów, ponieważ były przekierowywane na inne lotniska, między innymi do Rzeszowa, Poznania, Katowic czy Budapesztu.
Samolot bombardier nadal znajduje się na pasie awaryjnym. Do około 3 nad ranem na miejscu pracowały służby lotniskowe oraz eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W czwartek prawdopodobnie prace będą kontynuowane.
Podczas awaryjnego lądowania nikomu nic się nie stało.
Wynika to z tego, że część maszyn nie mogła wylądować w środę w Warszawie. W związku z tym nie mogą one realizować zaplanowanych kursów, ponieważ były przekierowywane na inne lotniska, między innymi do Rzeszowa, Poznania, Katowic czy Budapesztu.
Samolot bombardier nadal znajduje się na pasie awaryjnym. Do około 3 nad ranem na miejscu pracowały służby lotniskowe oraz eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W czwartek prawdopodobnie prace będą kontynuowane.
Podczas awaryjnego lądowania nikomu nic się nie stało.

Radio Szczecin