W przyszłym tygodniu Parlament Europejski ma podjąć próbę rozpoczęcia przeciwko Węgrom procedury związanej z artykułem 7. Odbędzie się bowiem głosowanie nad rezolucją w tej sprawie.
Rozmówcy Polskiego Radia w Europarlamencie przyznają, że wynik jest niepewny i ani zwolennicy, ani przeciwnicy nie są pewni wygranej.
Za uruchomieniem procedury związanej z artykułem 7. opowiedziała się w czerwcu komisja do spraw swobód obywatelskich Europarlamentu. Wtedy większością głosów deputowani przyjęli raport mówiący o poważnym ryzyku naruszenia praworządności na Węgrzech. Do poparcia wniosku o uruchomienie procedury związanej z artykułem 7. potrzeba dwóch trzecich głosów. Do niedawna wydawało się mało prawdopodobne, że uda się zebrać tyle głosów, bo węgierski Fidesz należy do grupy chadeków - największej frakcji w Parlamencie Europejskim i do tej pory mógł zawsze liczyć na wsparcie, zwłaszcza jej szefa, Niemca, Manfreda Webera. Ostatnio jednak - jak przyznają rozmówcy Polskiego Radia - w grupie chadeków coraz częściej pojawia się krytyka takiej strategii. Padają argumenty, że nie powinno być przyzwolenia dla naruszenia zasad państwa prawa. Krytyczne stanowisko wobec Węgier mają też socjaliści, liberałowie i zieloni. Z kolei część konserwatystów krytykuje ataki na władze w Budapeszcie, a podczas wcześniejszych debat w obronie Węgier stawali też eurosceptycy.
Sama decyzja o uruchomieniu procedury związanej z artykułem 7. nie wiąże się z sankcjami. Do ich nałożenia potrzeba jednomyślności wszystkich unijnych krajów.
Za uruchomieniem procedury związanej z artykułem 7. opowiedziała się w czerwcu komisja do spraw swobód obywatelskich Europarlamentu. Wtedy większością głosów deputowani przyjęli raport mówiący o poważnym ryzyku naruszenia praworządności na Węgrzech. Do poparcia wniosku o uruchomienie procedury związanej z artykułem 7. potrzeba dwóch trzecich głosów. Do niedawna wydawało się mało prawdopodobne, że uda się zebrać tyle głosów, bo węgierski Fidesz należy do grupy chadeków - największej frakcji w Parlamencie Europejskim i do tej pory mógł zawsze liczyć na wsparcie, zwłaszcza jej szefa, Niemca, Manfreda Webera. Ostatnio jednak - jak przyznają rozmówcy Polskiego Radia - w grupie chadeków coraz częściej pojawia się krytyka takiej strategii. Padają argumenty, że nie powinno być przyzwolenia dla naruszenia zasad państwa prawa. Krytyczne stanowisko wobec Węgier mają też socjaliści, liberałowie i zieloni. Z kolei część konserwatystów krytykuje ataki na władze w Budapeszcie, a podczas wcześniejszych debat w obronie Węgier stawali też eurosceptycy.
Sama decyzja o uruchomieniu procedury związanej z artykułem 7. nie wiąże się z sankcjami. Do ich nałożenia potrzeba jednomyślności wszystkich unijnych krajów.

Radio Szczecin