Satelita PW-Sat2 skonstruowany przez studentów Politechniki Warszawskiej ma być w niedzielę wyniesiony na orbitę na rakiecie Falcon 9.
Start był dwukrotnie przekładany - najpierw z powodów technicznych, potem ze względu na pogodę.
Główną misją satelity jest testowanie żagla deorbitacyjnego. Dzięki niemu po zakończeniu misji satelita zejdzie z orbity i spali się w atmosferze. Technologia pomoże zapobiec powstawaniu „kosmicznych śmieci”, którymi są niedziałające już satelity i części rakiet w przestrzeni kosmicznej.
Satelita zostanie wyniesiony z bazy Vandenberg w Stanach Zjednoczonych na wysokość około 575 kilometrów ponad powierzchnię Ziemi.
- Wydaje się, że to dziwne - wysyłamy satelitę po to, żeby jak najszybciej się spalił i zakończył żywot, ale w tym szaleństwie jest metoda. Chodzi o to, żeby pomóc rozwiązać problem kosmicznych śmieci - tłumaczy Artur Łukasik, wicekoordynator projektu PW-Sat2. A kosmiczne śmieci to między innymi niedziałające już satelity albo części rakiet pozostające w przestrzeni kosmicznej.
- Dużym wyzwaniem po starcie rakiety i po uwolnieniu PW-Sata2 będzie odnalezienie go na orbicie i nawiązanie z nim łączności, bo na rakiecie oprócz PW-Sata2 jest jeszcze ponad 60 innych satelitów, które będą uwalniane jeden po drugim - wyjaśnia Michał Gumiela ze Studenckiego Koła Astronautycznego PW. "Będziemy musieli w naszych stacjach naziemnych szukać sygnału radiowego z PW-Sata i zorientować się, kiedy dokładnie i w którym miejscu na niebie on przelatuje - mówi jeden z konstruktorów.
To czwarty polski satelita, który poleci w Kosmos i drugi skonstruowany przez studentów Politechniki Warszawskiej.
Główną misją satelity jest testowanie żagla deorbitacyjnego. Dzięki niemu po zakończeniu misji satelita zejdzie z orbity i spali się w atmosferze. Technologia pomoże zapobiec powstawaniu „kosmicznych śmieci”, którymi są niedziałające już satelity i części rakiet w przestrzeni kosmicznej.
Satelita zostanie wyniesiony z bazy Vandenberg w Stanach Zjednoczonych na wysokość około 575 kilometrów ponad powierzchnię Ziemi.
- Wydaje się, że to dziwne - wysyłamy satelitę po to, żeby jak najszybciej się spalił i zakończył żywot, ale w tym szaleństwie jest metoda. Chodzi o to, żeby pomóc rozwiązać problem kosmicznych śmieci - tłumaczy Artur Łukasik, wicekoordynator projektu PW-Sat2. A kosmiczne śmieci to między innymi niedziałające już satelity albo części rakiet pozostające w przestrzeni kosmicznej.
- Dużym wyzwaniem po starcie rakiety i po uwolnieniu PW-Sata2 będzie odnalezienie go na orbicie i nawiązanie z nim łączności, bo na rakiecie oprócz PW-Sata2 jest jeszcze ponad 60 innych satelitów, które będą uwalniane jeden po drugim - wyjaśnia Michał Gumiela ze Studenckiego Koła Astronautycznego PW. "Będziemy musieli w naszych stacjach naziemnych szukać sygnału radiowego z PW-Sata i zorientować się, kiedy dokładnie i w którym miejscu na niebie on przelatuje - mówi jeden z konstruktorów.
To czwarty polski satelita, który poleci w Kosmos i drugi skonstruowany przez studentów Politechniki Warszawskiej.

Radio Szczecin