Komitet Śledczy Rosji ogłosił, że robotnicy uwięzieni w jednej z kopalń na Uralu najprawdopodobniej nie żyją. Rano w kopalni soli potasowych wybuchł pożar.
Pod ziemią znajdowała się siedemnastoosobowa ekipa remontowa. Ratownikom udało się wywieźć na powierzchnię osiem osób. Dziewięciu robotników utknęło w chodniku na głębokości 340 metrów.
Kolejne próby dotarcia do uwięzionych pod ziemią nie powiodły się. Ratownikom przeszkadzała wysoka temperatura i silne zadymienie. Robotnicy, którzy znaleźli się w pułapce mieli butle z tlenem, ale eksperci twierdzą, że upłynął już czas, na jaki były one przewidziane. Federalne władze Rosji i administracja Kraju Permskiego zobowiązały się do udzielenia wszelkiej pomocy poszkodowanym i rodzinom ewentualnych ofiar.
Zdaniem specjalistów, przyczyną wybuchu pożaru było zaprószenie ognia w trakcie robót remontowych. Właścicielem kopalni w Solikamsku jest rosyjski koncern Uralkali, produkujący nawozy potasowe.
Kolejne próby dotarcia do uwięzionych pod ziemią nie powiodły się. Ratownikom przeszkadzała wysoka temperatura i silne zadymienie. Robotnicy, którzy znaleźli się w pułapce mieli butle z tlenem, ale eksperci twierdzą, że upłynął już czas, na jaki były one przewidziane. Federalne władze Rosji i administracja Kraju Permskiego zobowiązały się do udzielenia wszelkiej pomocy poszkodowanym i rodzinom ewentualnych ofiar.
Zdaniem specjalistów, przyczyną wybuchu pożaru było zaprószenie ognia w trakcie robót remontowych. Właścicielem kopalni w Solikamsku jest rosyjski koncern Uralkali, produkujący nawozy potasowe.

Radio Szczecin