Strajku nauczycieli można uniknąć - przekonuje Joanna Kluzik-Rostkowska. Posłanka Platformy Obywatelskiej i była minister edukacji zaapelowała do rządu o negocjacje ze środowiskiem nauczycieli i poszerzenie oferty jego finansowego wsparcia.
Zdaniem gościa Polskiego Radia 24 zaproponowana przez resort edukacji podwyżka nauczycielskich pensji jest zbyt niska.
- Ta podwyżka, o której jest mowa - 5-procentowa - jest absolutnie niesatysfakcjonująca. Dlatego zaproponowaliśmy, żeby do tych dwóch miliardów, które zaproponowała minister Zalewska, dorzucić kolejne cztery. Z tego dwa przeznaczyć na podwyżki, żeby wyniosły 10 procent, a kolejne dwa miliardy przeznaczyć dla samorządów, które muszą mierzyć się z podwójnym rocznikiem stojącym u progu szkół ponadpodstawowych - mówiła była szefowa resortu edukacji.
Joanna Kluzik-Rostkowska mówiła, że wprowadzone w przez rząd PO-PSL w latach 2008-2012, średnio 50-procentowe podwyżki dla nauczycieli, kosztowały skarb państwa 12 miliardów złotych. Jej zdaniem obecna relacja nauczycielskich pensji do wynagrodzenia minimalnego oraz średniej krajowej powróciła do sytuacji właśnie z 2008 roku.
W poniedziałek Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział, że ewentualny strajk w oświacie miałby się rozpocząć 8 kwietnia i potrwać do odwołania. Strajk się odbędzie, jeśli w referendum organizowanym przez Związek, które potrwa do 25 marca, weźmie udział połowa uprawnionych i większość z nich opowie się za strajkiem. Związkowcy domagają się podwyżki dla nauczycieli o tysiąc złotych od stycznia tego roku.
Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że od kwietnia 2018 do września 2020 roku nauczycielska pensja wzrośnie o około 16 procent. Minister Anna Zalewska ogłosiła też wprowadzenie od września kolejnych dodatków dla nauczycieli. To między innymi jednorazowa wypłata tysiąca złotych dla nauczycieli stażystów przez pierwsze dwa lata stażu, a także dodatki za wyróżniającą się pracę.
- Ta podwyżka, o której jest mowa - 5-procentowa - jest absolutnie niesatysfakcjonująca. Dlatego zaproponowaliśmy, żeby do tych dwóch miliardów, które zaproponowała minister Zalewska, dorzucić kolejne cztery. Z tego dwa przeznaczyć na podwyżki, żeby wyniosły 10 procent, a kolejne dwa miliardy przeznaczyć dla samorządów, które muszą mierzyć się z podwójnym rocznikiem stojącym u progu szkół ponadpodstawowych - mówiła była szefowa resortu edukacji.
Joanna Kluzik-Rostkowska mówiła, że wprowadzone w przez rząd PO-PSL w latach 2008-2012, średnio 50-procentowe podwyżki dla nauczycieli, kosztowały skarb państwa 12 miliardów złotych. Jej zdaniem obecna relacja nauczycielskich pensji do wynagrodzenia minimalnego oraz średniej krajowej powróciła do sytuacji właśnie z 2008 roku.
W poniedziałek Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział, że ewentualny strajk w oświacie miałby się rozpocząć 8 kwietnia i potrwać do odwołania. Strajk się odbędzie, jeśli w referendum organizowanym przez Związek, które potrwa do 25 marca, weźmie udział połowa uprawnionych i większość z nich opowie się za strajkiem. Związkowcy domagają się podwyżki dla nauczycieli o tysiąc złotych od stycznia tego roku.
Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że od kwietnia 2018 do września 2020 roku nauczycielska pensja wzrośnie o około 16 procent. Minister Anna Zalewska ogłosiła też wprowadzenie od września kolejnych dodatków dla nauczycieli. To między innymi jednorazowa wypłata tysiąca złotych dla nauczycieli stażystów przez pierwsze dwa lata stażu, a także dodatki za wyróżniającą się pracę.

Radio Szczecin