Sąd okręgowy w San Francisco uznał, że niemiecki koncern "Bayer" przyczynił się do wystąpienia choroby nowotworowej u mieszkańca Kalifornii Edwina Hardemana.
Sąd potwierdził tezę oskarżenia, że produkowany przez firmę Monsanto z grupy Bayer preparat chwastobójczy o nazwie "Roundup" spowodował u niego chorobę.
Amerykański sąd w pełni uznał odpowiedzialność koncernu i przyznał powodowi odszkodowanie w wysokości 80 milionów dolarów. Wyrok może bardzo zaszkodzić niemieckiemu koncernowi, bowiem w kolejce do rozpatrzenia czeka jeszcze ponad jedenaście tysięcy podobnych pozwów.
Rzecznik prasowy koncernu Bayer powiedział po ogłoszeniu wyroku, że jest rozczarowany. - Koncern bardzo współczuje panu Hardemannowi i jego rodzinie, ale nadal będziemy bronić naszych produktów - powiedział rzecznik i dodał, że Bayer będzie się odwoływał od tego wyroku.
Niemiecki koncern od początku procesu zaprzecza, jakoby jego produkty powodowały raka i twierdzi, że preparaty są bezpieczne, jeżeli są właściwie stosowane.
Po ogłoszeniu w San Francisco niekorzystnego wyroku wobec koncernu Bayern, od razu spadły jego akcje na giełdzie do najniższego poziomu notowanego w 2012 roku.
Amerykański sąd w pełni uznał odpowiedzialność koncernu i przyznał powodowi odszkodowanie w wysokości 80 milionów dolarów. Wyrok może bardzo zaszkodzić niemieckiemu koncernowi, bowiem w kolejce do rozpatrzenia czeka jeszcze ponad jedenaście tysięcy podobnych pozwów.
Rzecznik prasowy koncernu Bayer powiedział po ogłoszeniu wyroku, że jest rozczarowany. - Koncern bardzo współczuje panu Hardemannowi i jego rodzinie, ale nadal będziemy bronić naszych produktów - powiedział rzecznik i dodał, że Bayer będzie się odwoływał od tego wyroku.
Niemiecki koncern od początku procesu zaprzecza, jakoby jego produkty powodowały raka i twierdzi, że preparaty są bezpieczne, jeżeli są właściwie stosowane.
Po ogłoszeniu w San Francisco niekorzystnego wyroku wobec koncernu Bayern, od razu spadły jego akcje na giełdzie do najniższego poziomu notowanego w 2012 roku.

Radio Szczecin