Dwaj mężczyźni oskarżeni o napaść na operatora Polsatu w czasie protestów w Puszczy Białowieskiej - staną w piątek przed białostockim sądem.
Śledczy zarzucają im także uszkodzenie kamery, a także naruszenie prawa prasowego, bo używając przemocy próbowali wstrzymać realizację materiału telewizyjnego o wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.
Chodzi o zdarzenie z lipca 2017 r., kiedy trwały protesty ekologów. Oskarżeni to pracownicy jednej z firm zatrudnionych przy wycince. Mieli zaatakować operatora Polsatu na drodze między Teremiskiami a Narewką. Zdaniem śledczych uderzyli pokrzywdzonego i zabrali uszkodzoną kamerę, która wcześniej upadła na ziemię. Później sprzęt odwieźli, ale bez karty pamięci. Straty materialne oszacowano na prawie 20 tys. zł. Operator trafił do szpitala, potem długo był na zwolnieniu lekarskim.
Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów. W czasie śledztwa wyjaśniali, że nie wiedzieli, że mają do czynienia z dziennikarzem telewizyjnym.
Chodzi o zdarzenie z lipca 2017 r., kiedy trwały protesty ekologów. Oskarżeni to pracownicy jednej z firm zatrudnionych przy wycince. Mieli zaatakować operatora Polsatu na drodze między Teremiskiami a Narewką. Zdaniem śledczych uderzyli pokrzywdzonego i zabrali uszkodzoną kamerę, która wcześniej upadła na ziemię. Później sprzęt odwieźli, ale bez karty pamięci. Straty materialne oszacowano na prawie 20 tys. zł. Operator trafił do szpitala, potem długo był na zwolnieniu lekarskim.
Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów. W czasie śledztwa wyjaśniali, że nie wiedzieli, że mają do czynienia z dziennikarzem telewizyjnym.

Radio Szczecin