Dwie osoby zginęły w antyizraelskich protestach w Strefie Gazy. Tysiące Palestyńczyków zebrało się w rejonie granicy Gazy z Izraelem, by uczcić pierwszą rocznicę organizowanych w tym miejscu demonstracji.
Domagali się zwrotu ziem, które jak twierdzą, zostały zagrabione przez Izrael.
Pierwsza rocznica organizowanych cyklicznie protestów przy granicy z Izraelem zgromadziła dziesiątki tysięcy osób. Manifestujący obrzucali izraelskich żołnierzy kamieniami i podpalali opony. Izraelska armia użyła gazu łzawiącego i ostrej amunicji, by rozpędzić tłum. Według strony palestyńskiej, w starciach zginęły w sumie cztery osoby.
W ubiegłym roku, od marca do grudnia w podobnych protestach miało według wyliczeń ONZ zginąć 189 osób. Organizacja Narodów Zjednoczonych twierdzi, że izraelska armia mogła popełnić zbrodnie wojenne, bo używała zbyt ostrych środków, by rozpędzić tłum. Strona izraelska zaprzecza takim zarzutom.
Zapowiadana od tygodni obecna demonstracja miała być jedną z najliczniejszych. Z tego powodu przy granicy z Gazą Izrael zgromadził setki żołnierzy i pojazdów opancerzonych. Obserwatorzy oceniają, że mimo śmierci czterech Palestyńczyków, protest nie był aż tak gwałtowny, jak się spodziewano.
Od 13 lat w Gazie władzę sprawują islamscy ekstremiści z ugrupowania Hamas. Nie chcą oni uznać prawa Izraela do istnienia, a wzajemne ostrzały i potyczki doprowadziły od tego czasu do trzech dużych wojen. W ostatniej z nich, sprzed czterech lat, zginęło ponad 2 tysiące osób.
Pierwsza rocznica organizowanych cyklicznie protestów przy granicy z Izraelem zgromadziła dziesiątki tysięcy osób. Manifestujący obrzucali izraelskich żołnierzy kamieniami i podpalali opony. Izraelska armia użyła gazu łzawiącego i ostrej amunicji, by rozpędzić tłum. Według strony palestyńskiej, w starciach zginęły w sumie cztery osoby.
W ubiegłym roku, od marca do grudnia w podobnych protestach miało według wyliczeń ONZ zginąć 189 osób. Organizacja Narodów Zjednoczonych twierdzi, że izraelska armia mogła popełnić zbrodnie wojenne, bo używała zbyt ostrych środków, by rozpędzić tłum. Strona izraelska zaprzecza takim zarzutom.
Zapowiadana od tygodni obecna demonstracja miała być jedną z najliczniejszych. Z tego powodu przy granicy z Gazą Izrael zgromadził setki żołnierzy i pojazdów opancerzonych. Obserwatorzy oceniają, że mimo śmierci czterech Palestyńczyków, protest nie był aż tak gwałtowny, jak się spodziewano.
Od 13 lat w Gazie władzę sprawują islamscy ekstremiści z ugrupowania Hamas. Nie chcą oni uznać prawa Izraela do istnienia, a wzajemne ostrzały i potyczki doprowadziły od tego czasu do trzech dużych wojen. W ostatniej z nich, sprzed czterech lat, zginęło ponad 2 tysiące osób.

Radio Szczecin