Kolejną noc tysiące Gruzinów demonstrowało na głównych ulicach Tbilisi. Uczestnicy protestu żądali ukarania osób odpowiedzialnych za wpuszczenie rosyjskiej delegacji do budynku parlamentu.
Pod presją demonstrantów zrezygnował ze stanowiska szef parlamentu Iraklii Kobachidze. Gruzini żądają jeszcze dymisji ministra spraw wewnętrznych, który - w ich ocenie - jest odpowiedzialny za brutalne rozpędzenie demonstracji 20 czerwca. Chcą też rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych. Protesty mają charakter antyrosyjski.
Władze w Tbilisi i sami protestujący zapewniają jednak, że nie chodzi o zwykłych Rosjan, ale o agresywną politykę Władimira Putina. W odpowiedzi na takie oświadczenia prezydent Rosji polecił wstrzymanie lotów pasażerskich do Gruzji. Rosyjski politolog Matwiej Ganapolski napisał na stronach Echa Moskwy, że gruzińskie władze powinny wykorzystać tę sytuację do uniezależnienia sektora turystycznego od liczby przyjeżdżających Rosjan. Poradził też Gruzinom, aby wzorem Ukrainy ustalili nazwiska wszystkich Rosjan odpowiedzialnych za wojenną agresję w 2008 roku. W jego ocenie, nie może być tak, że ci którzy 11 lat temu strzelali do Gruzinów dziś siedzą w gruzińskich restauracjach i popiją wino.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/sk
08:45 24/06/2019

Radio Szczecin
