Pomimo epidemii koronawirusa, przed sądem w Hamburgu odbyła się kolejna rozprawa w procesie byłego strażnika w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie, członka SS - Bruna D.
Prokuratura oskarża go o współudział w zamordowaniu co najmniej 5230 osób. Obrońcy oskarżonego złożyli wniosek o przerwanie procesu sugerując, że ze względu na epidemię, obecność na sali sądowej 93- letniego oskarżonego zagraża jego zdrowiu.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Anne Meier-Goering odrzuciła wniosek obrony stwierdzając, że na zakończenie procesu czeka społeczeństwo, a oskarżonemu sąd zapewni ochronę medyczną i maksymalne bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne. Ponadto sąd w Hamburgu obawia się, że przerwanie procesu spowoduje utratę wielu ważnych dowodów.
Na salę rozpraw Brunona D. przywiozła karetka. Na sali sądowej podczas rozprawy w bezpiecznej odległości od siebie przebywała ograniczona liczba osób, a oskarżony cały czas miał założoną maskę ochronną. Aby uniknąć ewentualnego zarażenia, zrezygnowano z przesłuchania świadków i wysłuchania ekspertów. Nawet akredytowani dziennikarze nie mogli przebywać na sali rozpraw.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników lub pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w niemieckim obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego osobistej winy. Wyrok w jego sprawie uznano za precedens, umożliwiający działanie przeciwko pracującym w obozach.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Anne Meier-Goering odrzuciła wniosek obrony stwierdzając, że na zakończenie procesu czeka społeczeństwo, a oskarżonemu sąd zapewni ochronę medyczną i maksymalne bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne. Ponadto sąd w Hamburgu obawia się, że przerwanie procesu spowoduje utratę wielu ważnych dowodów.
Na salę rozpraw Brunona D. przywiozła karetka. Na sali sądowej podczas rozprawy w bezpiecznej odległości od siebie przebywała ograniczona liczba osób, a oskarżony cały czas miał założoną maskę ochronną. Aby uniknąć ewentualnego zarażenia, zrezygnowano z przesłuchania świadków i wysłuchania ekspertów. Nawet akredytowani dziennikarze nie mogli przebywać na sali rozpraw.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników lub pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w niemieckim obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego osobistej winy. Wyrok w jego sprawie uznano za precedens, umożliwiający działanie przeciwko pracującym w obozach.

Radio Szczecin