37 lat temu, 19 maja 1983 roku, w Warszawie odbył się pogrzeb Grzegorza Przemyka, maturzysty śmiertelnie pobitego przez milicjantów. Syn poetki i działaczki opozycyjnej w PRL Barbary Sadowskiej oraz Leopolda Przemyka zmarł 14 maja.
Miał niespełna 19 lat. Śmierć licealisty była jedną z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL w latach 80.
12 maja 1983 roku Grzegorz świętował z kolegami na Starówce zdaną maturę. Został zatrzymany przez milicjantów pod pretekstem braku dokumentów, następne przewieziony na komisariat przy Jezuickiej. Tam brutalnie go pobito - otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch. Zmarł wskutek obrażeń wewnętrznych.
Jego pogrzeb - 19 maja - przerodził się w wielką antykomunistyczną manifestację. Mszy świętej w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu przewodniczył biskup Władysław Miziołek. W kondukcie pogrzebowym z kościoła na Cmentarz Powązkowski, gdzie zmarły został pochowany, szły tysiące ludzi. Niektórzy nieśli transparenty z odniesieniem do zdelegalizowanej wówczas Solidarności.
Pobicie i śmierć Grzegorza Przemyka było szokiem dla całego społeczeństwa i stało się symbolem brutalności służb PRL. Solidarność z maturzystą było widać zwłaszcza wśród ludzi młodych.
Sprawę śmierci Grzegorza Przemyka kilkakrotnie rozpatrywały polskie sądy, jednak w konsekwencji postępowanie umorzono. Do dziś nikt nie odpowiedział za tamte wydarzenia.
Choć nigdy tego nie udowodniono przed sądem, pobicie Grzegorza Przemyka mogło mieć na celu zastraszenie środowisk opozycyjnych w kraju.
W 2012 roku na budynku przy ulicy Jezuickiej, gdzie mieściła się komenda milicji, odsłonięto tablicę upamiętniającą Grzegorza Przemyka.
Po latach ojciec Grzegorza - Leopold Przemyk - złożył skargę w sprawie syna do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Ten w 2013 roku orzekł, że Polska przy wyjaśnianiu śmierci licealisty naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka.
Trybunał uznał, że postępowanie karne trwało zbyt długo i dlatego doszło do przedawnienia. Jednak ponownego procesu w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka nie będzie.
Pośmiertnie, w 2008 roku, Grzegorz Przemyk został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W 30. rocznicę śmierci maturzysty, w 2013 roku, Senat Rzeczypospolitej przyjął uchwałę, w której potępił "sprawców oraz inicjatorów tego politycznego mordu". Zaapelował też o ponowienie próby osądzenia winnych.
W 2016 roku na domu przy ulicy Zgody 13, gdzie mieszkał Przemyk, została odsłonięta tablica. Inne upamiętnienia znajdują się w Sanoku, w kaplicy rektoralnej św. Maksymiliana Marii Kolbego, oraz w stolicy - na budynku liceum im. Frycza Modrzewskiego, gdzie uczęszczał.
W 2017 roku Grzegorz Przemyk został patronem ulicy na warszawskiej Pradze Południe.
12 maja 1983 roku Grzegorz świętował z kolegami na Starówce zdaną maturę. Został zatrzymany przez milicjantów pod pretekstem braku dokumentów, następne przewieziony na komisariat przy Jezuickiej. Tam brutalnie go pobito - otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch. Zmarł wskutek obrażeń wewnętrznych.
Jego pogrzeb - 19 maja - przerodził się w wielką antykomunistyczną manifestację. Mszy świętej w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu przewodniczył biskup Władysław Miziołek. W kondukcie pogrzebowym z kościoła na Cmentarz Powązkowski, gdzie zmarły został pochowany, szły tysiące ludzi. Niektórzy nieśli transparenty z odniesieniem do zdelegalizowanej wówczas Solidarności.
Pobicie i śmierć Grzegorza Przemyka było szokiem dla całego społeczeństwa i stało się symbolem brutalności służb PRL. Solidarność z maturzystą było widać zwłaszcza wśród ludzi młodych.
Sprawę śmierci Grzegorza Przemyka kilkakrotnie rozpatrywały polskie sądy, jednak w konsekwencji postępowanie umorzono. Do dziś nikt nie odpowiedział za tamte wydarzenia.
Choć nigdy tego nie udowodniono przed sądem, pobicie Grzegorza Przemyka mogło mieć na celu zastraszenie środowisk opozycyjnych w kraju.
W 2012 roku na budynku przy ulicy Jezuickiej, gdzie mieściła się komenda milicji, odsłonięto tablicę upamiętniającą Grzegorza Przemyka.
Po latach ojciec Grzegorza - Leopold Przemyk - złożył skargę w sprawie syna do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Ten w 2013 roku orzekł, że Polska przy wyjaśnianiu śmierci licealisty naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka.
Trybunał uznał, że postępowanie karne trwało zbyt długo i dlatego doszło do przedawnienia. Jednak ponownego procesu w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka nie będzie.
Pośmiertnie, w 2008 roku, Grzegorz Przemyk został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W 30. rocznicę śmierci maturzysty, w 2013 roku, Senat Rzeczypospolitej przyjął uchwałę, w której potępił "sprawców oraz inicjatorów tego politycznego mordu". Zaapelował też o ponowienie próby osądzenia winnych.
W 2016 roku na domu przy ulicy Zgody 13, gdzie mieszkał Przemyk, została odsłonięta tablica. Inne upamiętnienia znajdują się w Sanoku, w kaplicy rektoralnej św. Maksymiliana Marii Kolbego, oraz w stolicy - na budynku liceum im. Frycza Modrzewskiego, gdzie uczęszczał.
W 2017 roku Grzegorz Przemyk został patronem ulicy na warszawskiej Pradze Południe.

Radio Szczecin