W szwedzkim Göteborgu doszło w niedzielę wieczorem do zamieszek po tym, jak policja rozwiązała antyrasistowską demonstrację. Aresztowano pięć osób.
Pod hasłem "Życie czarnych ma znaczenie" w centrum miasta zebrało się w niedzielę około dwóch tysięcy mieszkańców Göteborga, protestujących przeciwko brutalności amerykańskiej policji. Ze względu na obowiązujący zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób, siły porządkowe rozwiązały demonstrację.
Niedługo po tym część protestujących zaczęła rzucać w kierunku oddziałów policji butelki, kamienie i petardy. Doszło do bezpośrednich ataków na funkcjonariuszy policji i aktów wandalizmu. Zniszczono kilka witryn sklepowych.
Podczas zamieszek policja zatrzymała 40 osób. Pięciu demonstrantów aresztowano. Są podejrzewani m.in. o pobicie, atak na funkcjonariusza publicznego, podburzanie do zamieszek oraz niszczenie mienia.
Komenda policji w Göteborgu poinformowała w poniedziałek, że w nocy w zamieszkałej głównie przez imigrantów dzielnicy Hissingen chuligani podpalili 29 samochodów.
Niedługo po tym część protestujących zaczęła rzucać w kierunku oddziałów policji butelki, kamienie i petardy. Doszło do bezpośrednich ataków na funkcjonariuszy policji i aktów wandalizmu. Zniszczono kilka witryn sklepowych.
Podczas zamieszek policja zatrzymała 40 osób. Pięciu demonstrantów aresztowano. Są podejrzewani m.in. o pobicie, atak na funkcjonariusza publicznego, podburzanie do zamieszek oraz niszczenie mienia.
Komenda policji w Göteborgu poinformowała w poniedziałek, że w nocy w zamieszkałej głównie przez imigrantów dzielnicy Hissingen chuligani podpalili 29 samochodów.

Radio Szczecin