Na Białorusi piątek był ostatnim dniem zbierania podpisów poparcia dla polityków zamierzających wystartować w wyborach prezydenckich.
W wielu miastach ustawiały się kolejki chętnych do złożenia podpisów wymaganych do rejestracji opozycyjnych aktywistów. W niektórych miastach doszło do zatrzymań.
Białoruska milicja w Mińsku, Bobrujsku i Mohylewie zatrzymała między innymi dziennikarzy rozgłośni Radio Swaboda, portalu "TUT.by", nadającej z Warszawy telewizji Biełsat, kilku niezależnych dziennikarzy i blogerów.
Jak relacjonują niezależne media kierowcy przejeżdżających aut trąbiąc wyrażali solidarność ze stojącymi w kolejkach do złożenia podpisu ludźmi.
W Witebsku milicjanci przez megafon ostrzegali ludzi oczekujących na złożenie podpisu, że uczestniczą w nielegalnej akcji. W Grodnie tzw. łańcuch solidarności z politykami opozycyjnymi sięgał około 1 kilometra. Jego uczestnicy co pewien czas klaskali w dłonie, a niektórzy trzymali historyczne biało-czerwono-białe flagi.
W Orszy ludzie stali w kolejce nie zważając na padający deszcz.
Białoruska milicja w Mińsku, Bobrujsku i Mohylewie zatrzymała między innymi dziennikarzy rozgłośni Radio Swaboda, portalu "TUT.by", nadającej z Warszawy telewizji Biełsat, kilku niezależnych dziennikarzy i blogerów.
Jak relacjonują niezależne media kierowcy przejeżdżających aut trąbiąc wyrażali solidarność ze stojącymi w kolejkach do złożenia podpisu ludźmi.
W Witebsku milicjanci przez megafon ostrzegali ludzi oczekujących na złożenie podpisu, że uczestniczą w nielegalnej akcji. W Grodnie tzw. łańcuch solidarności z politykami opozycyjnymi sięgał około 1 kilometra. Jego uczestnicy co pewien czas klaskali w dłonie, a niektórzy trzymali historyczne biało-czerwono-białe flagi.
W Orszy ludzie stali w kolejce nie zważając na padający deszcz.

Radio Szczecin