W Palmirach upamiętniono 80. rocznicę jednej z największych zbrodni Niemców na przedstawicielach polskiej elity.
21 czerwca 1940 roku w lasach Puszczy Kampinoskiej w masowej egzekucji zginęło ponad 350 osób, a w sumie w latach 1939 - 41 życie straciły tam blisko dwa tysiące polskich obywateli.
Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma przypomniał, że Niemcy wykorzystali teren dawnej składnicy materiałów wybuchowych po to, by skrytobójczo mordować przedstawicieli polskiej elity. Wiceszef IPN złożył kwiaty i zapalił znicze na grobach grobach najbardziej znanych ofiar zbrodni palmirskiej - Macieja Rataja, Mieczysława Niedziałkowskiego i Janusza Kusocińskiego.
- Mamy tutaj artystów, sportowców, samorządowców, ale i polityków najwyższej rangi. Bo to przecież polityk ludowców Maciej Rataj, przez sześć lat marszałek Sejmu, który dwukrotnie pełnił obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. Mamy tu jednego z najważniejszych przywódców polskich socjalistów - Mieczysława Niedziałkowskiego - czy jednego z najwybitniejszych przedwojennych polskich sportowców, Janusza Kusocińskiego - wyliczał.
Dr Mateusz Szpytma podkreślił, że kulminacja niemieckiej zbrodni w Palmirach niemalże zbiegła się w czasie z sowieckim mordem w Katyniu. Podobieństw między tymi egzekucjami jest więcej. - Zbrodnia katyńska też była szerszym elementem polityki eksterminacji elit. Tak samo i Palmiry są jednym z najważniejszych, ale niejedynym miejscem związanym z akcją AB, z akcją niszczenia polskiej inteligencji i elit. Zginęły tysiące Polaków z całego kraju - mówił wiceprezes IPN.
Egzekucje w Palmirach w czerwcu 1940 roku stanowiły część Akcji AB, której celem była likwidacja polskiej inteligencji. Trzy miesiące wcześniej - w marcu - rozpoczęła się fala masowych aresztowań, które niemiecka policja bezpieczeństwa przeprowadziła we wszystkich dystryktach Generalnego Gubernatorstwa. Polacy więzieni na terenie dystryktu warszawskiego byli mordowani przede wszystkim w pobliżu wsi Palmiry. W ramach Akcji AB funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali co najmniej 6,5 tysiąca Polaków - w tym około 3,5 tysiąca przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych.
Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma przypomniał, że Niemcy wykorzystali teren dawnej składnicy materiałów wybuchowych po to, by skrytobójczo mordować przedstawicieli polskiej elity. Wiceszef IPN złożył kwiaty i zapalił znicze na grobach grobach najbardziej znanych ofiar zbrodni palmirskiej - Macieja Rataja, Mieczysława Niedziałkowskiego i Janusza Kusocińskiego.
- Mamy tutaj artystów, sportowców, samorządowców, ale i polityków najwyższej rangi. Bo to przecież polityk ludowców Maciej Rataj, przez sześć lat marszałek Sejmu, który dwukrotnie pełnił obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. Mamy tu jednego z najważniejszych przywódców polskich socjalistów - Mieczysława Niedziałkowskiego - czy jednego z najwybitniejszych przedwojennych polskich sportowców, Janusza Kusocińskiego - wyliczał.
Dr Mateusz Szpytma podkreślił, że kulminacja niemieckiej zbrodni w Palmirach niemalże zbiegła się w czasie z sowieckim mordem w Katyniu. Podobieństw między tymi egzekucjami jest więcej. - Zbrodnia katyńska też była szerszym elementem polityki eksterminacji elit. Tak samo i Palmiry są jednym z najważniejszych, ale niejedynym miejscem związanym z akcją AB, z akcją niszczenia polskiej inteligencji i elit. Zginęły tysiące Polaków z całego kraju - mówił wiceprezes IPN.
Egzekucje w Palmirach w czerwcu 1940 roku stanowiły część Akcji AB, której celem była likwidacja polskiej inteligencji. Trzy miesiące wcześniej - w marcu - rozpoczęła się fala masowych aresztowań, które niemiecka policja bezpieczeństwa przeprowadziła we wszystkich dystryktach Generalnego Gubernatorstwa. Polacy więzieni na terenie dystryktu warszawskiego byli mordowani przede wszystkim w pobliżu wsi Palmiry. W ramach Akcji AB funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali co najmniej 6,5 tysiąca Polaków - w tym około 3,5 tysiąca przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych.

Radio Szczecin