Sobota godzina 21 czasu lokalnego. To ostateczna data, kiedy pakiety wyborcze muszą dotrzeć do polskich placówek dyplomatycznych w Stanach Zjednoczonych.
Po tym terminie głosy w wyborach na polskiego prezydenta nie będą się już liczyć. W tym przypadku nie jest brana pod uwagę data stempla pocztowego. Ze względu na pandemię pierwszy raz w historii amerykańscy Polonusi nie głosują osobiście w lokalach, a tylko korespondencyjnie.
Komisje wyborcze, które utworzono przy naszych placówkach dyplomatycznych w Stanach Zjednoczonych, będą pracować zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej. W Chicago w naszym konsulacie, w trzech różnych pomieszczeniach, działać będą trzy takie komisje. Rozpoczną one pracę o godzinie 7 rano. Do 21 rozcinane będą koperty z głosami, które następnie trafią do urny. Tego dnia przez pocztę czy kurierów dostarczone zostaną ostatnie pakiety wyborcze.
Nasza ambasada w Waszyngtonie zwróciła się z prośbą do tych instytucji, gdyby zaszła taka potrzeba, aby przesyłki były przywożone nawet kilka razy dziennie. Po godzinie 21 w sobotę rozpocznie się wielkie liczenie. Zarówno dla ambasady, jak i polskich konsulatów w Chicago, Nowym Jorku, Houston i Los Angeles tegoroczne wybory na polskiego prezydenta przeprowadzane drogą korespondencyjną są olbrzymim przedsięwzięciem logistycznym. W USA do głosowania zgłosiło się 34 tysiące naszych rodaków, praktycznie we wszystkich regionach kraju. Najwięcej w Nowym Jorku około 14 tysięcy, nieznacznie mniej w Chicago.
Komisje wyborcze, które utworzono przy naszych placówkach dyplomatycznych w Stanach Zjednoczonych, będą pracować zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej. W Chicago w naszym konsulacie, w trzech różnych pomieszczeniach, działać będą trzy takie komisje. Rozpoczną one pracę o godzinie 7 rano. Do 21 rozcinane będą koperty z głosami, które następnie trafią do urny. Tego dnia przez pocztę czy kurierów dostarczone zostaną ostatnie pakiety wyborcze.
Nasza ambasada w Waszyngtonie zwróciła się z prośbą do tych instytucji, gdyby zaszła taka potrzeba, aby przesyłki były przywożone nawet kilka razy dziennie. Po godzinie 21 w sobotę rozpocznie się wielkie liczenie. Zarówno dla ambasady, jak i polskich konsulatów w Chicago, Nowym Jorku, Houston i Los Angeles tegoroczne wybory na polskiego prezydenta przeprowadzane drogą korespondencyjną są olbrzymim przedsięwzięciem logistycznym. W USA do głosowania zgłosiło się 34 tysiące naszych rodaków, praktycznie we wszystkich regionach kraju. Najwięcej w Nowym Jorku około 14 tysięcy, nieznacznie mniej w Chicago.

Radio Szczecin