We Francji nad Atlantykiem i nad Morzem Śródziemnym ceny wakacyjnego pobytu wzrosły w astronomicznym tempie. Większość Francuzów wybiera wakacje w kraju, podobnie jak ministrowie nowego rządu.
O ile na piaszczystych plażach nad Kanałem La Manche można spędzić urlop za względnie przystępną cenę, a wyjątkiem jest chętnie odwiedzany przez Anglików kurort Deauville, o tyle już bardziej na południe nad Atlantykiem w Akwitanii, trzeba przygotować się na większe wydatki. W stosunku do ostatniego roku ceny wzrosły od 5 do 10 procent. W Cap Ferret, które przypomina Półwysep Helski, trzeba za pokój liczyć tysiąc czterysta euro tygodniowo. Szczególnie wysokie są także ceny na Lazurowym Wybrzeżu i na Korsyce. Wynajęcie domu na wsi opłaca się, ale jeśli jest tam basen, to cena rośnie o sto procent. Francuzi spędzają te wakacje w swoim kraju. Tego trendu trzymają się też ministrowie, którzy wybierają się w Alpy, do Bretanii, kraju Basków czy w Pireneje. Tylko szef dyplomacji Jean-Yves-Le Drian postawił na Hiszpanię.

Radio Szczecin