Władze włoskiego regionu Lacjum ze stolicą w Rzymie zdecydowały o poddawaniu testom serologicznym na koronawirusa wszystkich przybywających z Rumunii, Bułgarii, Ukrainy i Mołdawii. Podobne kroki podjęto wcześniej w Piemoncie i Wenecji Euganejskiej.
Co najmniej kilkanaście tysięcy osób z tych krajów, gdzie notuje się wiele przypadków koronawirusa, pracuje we Włoszech - szczególnie w Rzymie, w charakterze opiekunów nad osobami starszymi i pomocy domowych. Stąd władze Lacjum podjęły dodatkowe środki bezpieczeństwa.
Badania przeprowadzane są na rzymskiej stacji autobusowej Tiburtina, gdzie przyjeżdżają autokary z Rumunii i Ukrainy. Wprowadzone zostaną też na rzymskich lotniskach, gdzie dziennie przylatują po dwa samoloty z Rumunii i Bułgarii.
Media alarmują, że choć włoskie władze w zeszłym tygodniu wprowadziły nakaz dwutygodniowej kwarantanny dla wszystkich przybywających z Rumunii i Bułgarii, żadne służby tego nie egzekwują. W Lacjum zanotowano wczoraj 19 nowych przypadków i dwa zgony.
Kroki podejmują także inne regiony. W Lombardii grzywna za brak maseczki w metrze wynosi 400 euro, z kolei w Kampanii na południu Włoch karę za niezasłonięte usta i nos w miejscu, gdzie jest to wymagane, ustalono na tysiąc euro.
Badania przeprowadzane są na rzymskiej stacji autobusowej Tiburtina, gdzie przyjeżdżają autokary z Rumunii i Ukrainy. Wprowadzone zostaną też na rzymskich lotniskach, gdzie dziennie przylatują po dwa samoloty z Rumunii i Bułgarii.
Media alarmują, że choć włoskie władze w zeszłym tygodniu wprowadziły nakaz dwutygodniowej kwarantanny dla wszystkich przybywających z Rumunii i Bułgarii, żadne służby tego nie egzekwują. W Lacjum zanotowano wczoraj 19 nowych przypadków i dwa zgony.
Kroki podejmują także inne regiony. W Lombardii grzywna za brak maseczki w metrze wynosi 400 euro, z kolei w Kampanii na południu Włoch karę za niezasłonięte usta i nos w miejscu, gdzie jest to wymagane, ustalono na tysiąc euro.

Radio Szczecin