Niemiecka opozycja oskarża policję o zbytnią brutalność podczas środowej interwencji w Berlinie. Zastępca szefa Związku Zawodowego Policji Joerg Radek twierdzi, że policja działała profesjonalnie i prawidłowo.
Burmistrz Berlina Michael Mueller zapowiedział, że nie będzie tolerował kolejnych nielegalnych demonstracji w stolicy.
W środę w Berlinie kilka tysięcy osób protestowało przeciwko zmianom w ustawie o ochronie przed zakażeniami. Doszło do starć z policją. Policja użyła gazu pieprzowego, pałek oraz armatek wodnych. Ze względu na obecność dzieci, strumień wody nie był kierowany bezpośrednio w protestujących. Zatrzymano 365 osób, rannych zostało dziesięciu funkcjonariuszy.
Michael Mueller skrytykował uczestników demonstracji w Berlinie. - Można demonstrować, można głosić własne poglądy, ale nie powinno się tego robić razem z neonazistami i bez przestrzegania reguł. Część demonstrantów chce protesty wykorzystać polityczne. Możemy rozmawiać na argumenty, ale nie możemy tolerować postępowania, które lekceważy nasz system ochrony zdrowia - powiedział Mueller.
Joerg Radek ze Związku Zawodowego Policji także odrzuca oskarżenia wobec interweniującej policji. Oskarżył on organizatorów o prowokację. Jego zdaniem, celowo zabierają oni dzieci na demonstrację, aby w ten sposób osłabić skuteczność policyjnej interwencji.
W środę w Berlinie kilka tysięcy osób protestowało przeciwko zmianom w ustawie o ochronie przed zakażeniami. Doszło do starć z policją. Policja użyła gazu pieprzowego, pałek oraz armatek wodnych. Ze względu na obecność dzieci, strumień wody nie był kierowany bezpośrednio w protestujących. Zatrzymano 365 osób, rannych zostało dziesięciu funkcjonariuszy.
Michael Mueller skrytykował uczestników demonstracji w Berlinie. - Można demonstrować, można głosić własne poglądy, ale nie powinno się tego robić razem z neonazistami i bez przestrzegania reguł. Część demonstrantów chce protesty wykorzystać polityczne. Możemy rozmawiać na argumenty, ale nie możemy tolerować postępowania, które lekceważy nasz system ochrony zdrowia - powiedział Mueller.
Joerg Radek ze Związku Zawodowego Policji także odrzuca oskarżenia wobec interweniującej policji. Oskarżył on organizatorów o prowokację. Jego zdaniem, celowo zabierają oni dzieci na demonstrację, aby w ten sposób osłabić skuteczność policyjnej interwencji.

Radio Szczecin