W Stanach Zjednoczonych epidemia koronawirusa nie słabnie. Jak poinformował Uniwersytet Johnsa Hopkinsa z Baltimore, w ciągu ostatniej doby zarejestrowano ponad 277 tysięcy nowych zakażeń. Zmarło przeszło 2230 osób.
Trudna sytuacja panuje ciągle w Nowym Jorku. Zarejestrowano tutaj ponad 16 tysięcy nowych zachorowań, a zmarło 170 osób. Jednak szpitale nie są jeszcze przepełnione. Otwierane są natomiast nowe oddziały dla zakażonych wirusem.
Znacznie gorzej jest w Kalifornii, w której w ciągu ostatniego miesiąca liczba hospitalizacji wzrosła ośmiokrotnie. W hrabstwie Los Angeles od kilku dni brakuje miejsc w szpitalach. Otwierane są polowe szpitale w namiotach i salach widowiskowych.
Przybywa też zachorowań w Karolinie Północnej i Nevadzie.
Jak poinformowała stacja telewizyjna CNN, grudzień ubiegłego roku był w Stanach Zjednoczonych najgroźniejszym miesiącem od początku pandemii. Z powodu koronawirusa zmarło ponad 77 tysięcy osób, a zaraziło się ponad 6,5 miliona.
Uniwersytet Johnsa Hopkinsa ostrzega, że styczeń może być jeszcze gorszy.
Znacznie gorzej jest w Kalifornii, w której w ciągu ostatniego miesiąca liczba hospitalizacji wzrosła ośmiokrotnie. W hrabstwie Los Angeles od kilku dni brakuje miejsc w szpitalach. Otwierane są polowe szpitale w namiotach i salach widowiskowych.
Przybywa też zachorowań w Karolinie Północnej i Nevadzie.
Jak poinformowała stacja telewizyjna CNN, grudzień ubiegłego roku był w Stanach Zjednoczonych najgroźniejszym miesiącem od początku pandemii. Z powodu koronawirusa zmarło ponad 77 tysięcy osób, a zaraziło się ponad 6,5 miliona.
Uniwersytet Johnsa Hopkinsa ostrzega, że styczeń może być jeszcze gorszy.

Radio Szczecin