Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział, że impas w działaniach dyplomatycznych oznacza, iż inwazja rosyjska na Ukrainę jest bardziej prawdopodobna.
Wskazywał, że w ostatnim czasie pojawiają się kolejne doniesienia o łamaniu zawieszenia broni w Donbasie. Minister Soloch mówił, że wbrew zapewnieniom strony rosyjskiej, nie możemy mówić o deeskalacji konfliktu wokół Ukrainy.
- Praktycznie każda godzina przynosi kolejne informacje, czy to o prowokacjach, czy o wymianie ognia - powiedział.
Stwierdził, że wobec impasu w rozmowach dyplomatycznych z Rosją, coraz częściej mówi się, że sytuacja zmierza w stronę rosyjskiej agresji na Ukrainę. Paweł Soloch ocenił, że najbliższe dni dadzą odpowiedź na pytanie, jak potoczy się kryzys wokół Ukrainy. Podkreślił, że podstawowym celem Rosji jest kontrola nad całą Ukrainą. Stwierdził, że Moskwa obecnie stara się też przetestować jedność Zachodu.
- Wzrost napięcie będzie wielkim testem jedności państw Zachodu - mówił.
Wskazywał również, że do tej pory mimo różnic państwa zachodnie prezentowały wspólne stanowisko. Zaznaczył, że agresja rosyjska będzie sprawdzianem deklaracji, które już padły, między innymi w sprawie sankcji.
Podczas wystąpienia w Białym Domu prezydent USA Joe Biden wyraził przekonanie, że Władimir Putin podjął decyzję o inwazji na Ukrainę. Ostrzegł jednocześnie prezydenta Rosji przed konsekwencjami ataku i wezwał go, aby wybrał drogę dyplomacji. Prezydent USA zapowiedział też obronę całego terytorium NATO.
Ukraińska armia poinformowała, że rano odnotowała 12 przypadków złamania warunków zawieszenia broni przez prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju. Bojówkarze ostrzelali ponad 20 osiedli z ciężkiej artylerii, co jest zabronione na mocy porozumień z Mińska. W ciągu ostatniej doby prorosyjscy separatyści złamali zawieszenie broni 66 razy.
Liderzy prorosyjskich separatystów z samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej ogłosili powszechną mobilizację. Dienis Puszilin, przywódca bojówkarzy z Doniecka, twierdzi, że jest to odpowiedź na - jak to określił - "ataki planowane przez ukraińską armię".
- Praktycznie każda godzina przynosi kolejne informacje, czy to o prowokacjach, czy o wymianie ognia - powiedział.
Stwierdził, że wobec impasu w rozmowach dyplomatycznych z Rosją, coraz częściej mówi się, że sytuacja zmierza w stronę rosyjskiej agresji na Ukrainę. Paweł Soloch ocenił, że najbliższe dni dadzą odpowiedź na pytanie, jak potoczy się kryzys wokół Ukrainy. Podkreślił, że podstawowym celem Rosji jest kontrola nad całą Ukrainą. Stwierdził, że Moskwa obecnie stara się też przetestować jedność Zachodu.
- Wzrost napięcie będzie wielkim testem jedności państw Zachodu - mówił.
Wskazywał również, że do tej pory mimo różnic państwa zachodnie prezentowały wspólne stanowisko. Zaznaczył, że agresja rosyjska będzie sprawdzianem deklaracji, które już padły, między innymi w sprawie sankcji.
Podczas wystąpienia w Białym Domu prezydent USA Joe Biden wyraził przekonanie, że Władimir Putin podjął decyzję o inwazji na Ukrainę. Ostrzegł jednocześnie prezydenta Rosji przed konsekwencjami ataku i wezwał go, aby wybrał drogę dyplomacji. Prezydent USA zapowiedział też obronę całego terytorium NATO.
Ukraińska armia poinformowała, że rano odnotowała 12 przypadków złamania warunków zawieszenia broni przez prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju. Bojówkarze ostrzelali ponad 20 osiedli z ciężkiej artylerii, co jest zabronione na mocy porozumień z Mińska. W ciągu ostatniej doby prorosyjscy separatyści złamali zawieszenie broni 66 razy.
Liderzy prorosyjskich separatystów z samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej ogłosili powszechną mobilizację. Dienis Puszilin, przywódca bojówkarzy z Doniecka, twierdzi, że jest to odpowiedź na - jak to określił - "ataki planowane przez ukraińską armię".

Radio Szczecin