Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że w wyniku wybuchu w kopalni Pniówek w Pawłowicach zginęło pięć osób: 4 górników i jeden ratownik, a 7 osób pozostaje uwięzionych pod ziemią.
- Potężny wybuch, do którego doszło po północy, doprowadził do zawalenia części chodników i prawdopodobnie do pierwszego zgonu. Na pomoc górnikom ruszyli ratownicy, z których część po drugim wybuchu około godz. 3 została uwięzienia na dole. Wielu górników zostało rannych - powiedział.
Premier dodał, że sztab akcji ratowniczej rozważa, kiedy następni ratownicy będą mogli wejść do zniszczonego chodnika. Ma to nastąpić jednocześnie z dwóch stron. Udało się zlokalizować uwięzionych, ale warunkiem jest bezpieczeństwo ratowników.
Mateusz Morawiecki złożył wyrazy współczucia rodzinom tych, którzy stracili życie. Dodał, że cała Polska jest myślami z tymi, którzy czekają na odnalezienie swoich bliskich.
Obecny na miejscu wiceminister aktywów państwowych, Piotr Pyzik powiedział, że doszło do sytuacji, w której ratunku wymagają sami ratownicy.
- Jesteśmy tu, czekamy i będziemy tak długo, dopóki nie będziemy mieli pewności, jaki jest ich los - podkreślił.
Wojewoda śląski, Jarosław Wieczorek złożył kondolencje rodzinom zmarłych w katastrofie. Zapewnił również, że akcja ratunkowa, która rozpoczęła się zaraz po północy, będzie kontynuowana z pełnym profesjonalizmem.
Podkreślił, że w Pniówku pracują doświadczeni górnicy, inżynierowie i ratownicy górniczy. Dodał, że obecni na miejscu modlą się do świętej Barbary o wstawiennictwo, aby nadzieja na wydobycie z kopalni żywych górników nie zgasła.
Od pierwszego wybuchu na miejscu pracuje sztab specjalistów i ratowników. 15 minut po północy w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Pniówek w Pawłowicach doszło do wybuchu. Prawdopodobnie zapalił się metan w ścianie N-6 na poziomie 1000 metrów.

Radio Szczecin
