Z powodu trudnych warunków, czyli przekroczenia dopuszczalnych stężeń gazów, kierownik akcji ratunkowej w kopalni Pniówek zdecydował o chwilowym wycofaniu ratowników z miejsca, gdzie poszukiwani są zaginieni górnicy.
W kopalni po północy doszło do dwóch zapłonów i eksplozji. Jedna nastąpiła tuż po północy, druga- już w czasie prowadzonej akcji ratowniczej. W zagrożonym rejonie przebywało łącznie 42 pracowników.
Do tej pory potwierdzono śmierć 5 górników. Rannych jest dwudziestu. Nadal poszukiwanych jest siedmiu górników. Akcja ratownicza w kopalni Pniówek jest bardzo trudna.
- Ratownicy zakończyli budowę tamy przeciwwybuchowej - poinformował dyrektor biura produkcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Waldemar Stachura.
- Ratownicy ze strefy wydobyli jednego ratownika. Niestety on nie żyje. Próbowano też penetrować okolice, w której doszło do eksplozji. Okazało się, że panują tam niesprzyjające warunki i zastęp ratowników musiał zostać wycofany. W tej chwili ratownicy montują urządzenia do stałego pomiaru składu atmosfery. Ratownicy wejdą tam dopiero kiedy jej skład będzie sprzyjający - mówił Waldemar Stachura.
Ustabilizowanie atmosfery musi być przeprowadzone bardzo ostrożnie. Trzeba mieć na uwadze, że może dojść do ponownego wybuchu.
- W szpitalach jest aktualnie 20 pracowników - mówił dyrektor ds. pracy kopalni Pniówek, Aleksander Szymura. - Dziewięć osób jest hospitalizowanych w oparzeniówce w Siemianowicach Śląskich. Osoby te są w złym stanie. W innych szpitalach pozostaje jedenaście osób. Ich rokowania nie są złe - dodał Aleksander Szymura.
Do tej pory potwierdzono śmierć 5 górników. Rannych jest dwudziestu. Nadal poszukiwanych jest siedmiu górników. Akcja ratownicza w kopalni Pniówek jest bardzo trudna.
- Ratownicy zakończyli budowę tamy przeciwwybuchowej - poinformował dyrektor biura produkcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Waldemar Stachura.
- Ratownicy ze strefy wydobyli jednego ratownika. Niestety on nie żyje. Próbowano też penetrować okolice, w której doszło do eksplozji. Okazało się, że panują tam niesprzyjające warunki i zastęp ratowników musiał zostać wycofany. W tej chwili ratownicy montują urządzenia do stałego pomiaru składu atmosfery. Ratownicy wejdą tam dopiero kiedy jej skład będzie sprzyjający - mówił Waldemar Stachura.
Ustabilizowanie atmosfery musi być przeprowadzone bardzo ostrożnie. Trzeba mieć na uwadze, że może dojść do ponownego wybuchu.
- W szpitalach jest aktualnie 20 pracowników - mówił dyrektor ds. pracy kopalni Pniówek, Aleksander Szymura. - Dziewięć osób jest hospitalizowanych w oparzeniówce w Siemianowicach Śląskich. Osoby te są w złym stanie. W innych szpitalach pozostaje jedenaście osób. Ich rokowania nie są złe - dodał Aleksander Szymura.

Radio Szczecin
