W Brukseli dziś nadzwyczajne spotkanie ministrów energii dotyczące gazowego planu awaryjnego. Opublikowała go w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska na wypadek całkowitego wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu.
"Europa musi być przygotowana" - mówiła przewodnicząca Komisji, Ursula von der Leyen w ubiegłym tygodniu prezentując unijny plan awaryjny.
Jednak zapisana w planie obowiązkowość i uprawnienia, których Komisja chciała dla siebie, by ogłaszać stan alarmowy wywołały sprzeciw w kilkunastu krajach, w tym Polsce.
- Trudno, żeby państwa zgodziły się na obowiązkowe redukcje gazu, nie wiedząc jak będzie wyglądała najbliższa zima nie mając zabezpieczonych własnych interesów - komentowała minister klimatu i środowiska, Anna Moskwa.
Czeska propozycja nie usuwa tej obowiązkowości, ale na przykład wyłącza z procesu decyzyjnego Komisję Europejską i zwiększa z trzech do pięciu liczbę krajów, które mogą wnioskować o stan alarmowy co było jednym z postulatów Polski. Ponadto bierze pod uwagę dotychczasowe oszczędności przy ustalaniu limitu zużycia gazu, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom państw członkowskich, w tym Polski.
Czechy zaproponowały też wiele wyjątków dla państw członkowskich. Minister klimatu i środowiska podkreśla, że Polska będzie się domagać między innymi zawieszenia systemu handlu pozwoleniami na emisję CO2 do czasu kompleksowej jego reformy.
Taki mechanizm solidarności - jak argumentowała - byłby wsparciem dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego.

Radio Szczecin
