Kilkanaście publicznych stron internetowych amerykańskich najważniejszych lotnisk było niedostępnych. Do ich zablokowania przyznali się rosyjscy hakerzy. Władze poinformowały, że znani są oni z nazwy ''Killnet''.
Amerykańskie służby podają, że rosyjski atak hakerski nie wpłynął na rzeczywiste podróże lotnicze. Problem stanowił niedogodność dla osób poszukujących przydatnych informacji związanych z funkcjonowaniem portów lotniczych. Zablokowana została między innymi strona internetowa lotniska w Los Angeles czy w Atlancie, w mieście tym notowany jest największy ruch lotniczy na świecie.
"Grupa hakerska znana jako ''Killnet'' wymieniła wiele lotnisk w USA jako cele. Po lutowej inwazji Rosji na Ukrainę zintensyfikowała działania skierowane przeciwko organizacjom w państwach NATO. Jej członkowie mają motywację polityczną do wspierania Kremla, ale rzeczywiste powiązania z Moskwą są nieznane" – pisze stacja CNN.
Rzecznik Administracji Bezpieczeństwa Transportu poinformował, że agencja monitoruje problem i współpracuje z partnerami lotniskowymi. Grupa rosyjskich hakerów przyznała się w zeszłym tygodniu do odpowiedzialności za blokowanie stron internetowych rządów stanowych USA.
''Killnet'' jest obwiniany także za krótkie zamknięcie strony internetowej waszyngtońskiego Kongresu w lipcu tego roku.
"Grupa hakerska znana jako ''Killnet'' wymieniła wiele lotnisk w USA jako cele. Po lutowej inwazji Rosji na Ukrainę zintensyfikowała działania skierowane przeciwko organizacjom w państwach NATO. Jej członkowie mają motywację polityczną do wspierania Kremla, ale rzeczywiste powiązania z Moskwą są nieznane" – pisze stacja CNN.
Rzecznik Administracji Bezpieczeństwa Transportu poinformował, że agencja monitoruje problem i współpracuje z partnerami lotniskowymi. Grupa rosyjskich hakerów przyznała się w zeszłym tygodniu do odpowiedzialności za blokowanie stron internetowych rządów stanowych USA.
''Killnet'' jest obwiniany także za krótkie zamknięcie strony internetowej waszyngtońskiego Kongresu w lipcu tego roku.

Radio Szczecin