We Francji zostanie dziś przeprowadzony strajk generalny. To próba rozszerzenia trwającego od kilku tygodni strajku w rafineriach, który spowodował braki paliwa na co trzeciej stacji benzynowej w kraju.
Rząd odblokował niektóre rafinerie i składy paliwa siłą, co wywołało oburzenie związkowców.
Podwyższenie wynagrodzeń z powodu inflacji i poszanowanie prawa do strajku to główne postulaty lewicowych związków zawodowych, które wezwały do ogólnokrajowej mobilizacji.
"Rządowy nakaz wznowienia pracy w rafineriach narusza prawo do strajku i jest sprzeczny z rekomendacjami międzynarodowej organizacji pracy" - oświadczył szef związku CGT Philippe Martinez.
Swój udział w strajku zapowiedzieli pracownicy państwowego przewoźnika kolejowego SNCF. Na niektórych odcinkach ma kursować tylko połowa pociągów. Spodziewane są zakłócenia w transporcie miejskim. Strajk dotknie też sektory energii, przemysłu, szkolnictwa oraz media. Do mobilizacji przyłączyli się też pracownicy sektora publicznego. W całym kraju zaplanowano ponad 180 demonstracji. Największa odbędzie się w Paryżu.
Liderzy lewicy liczą na to, że strajk generalny będzie początkiem nowego antyrządowego ruchu przypominającego "żółte kamizelki" z 2018 roku. "Musimy skorelować mobilizację narodu i związkowców oraz kryzys instytucjonalny. Zarysowuje się nowy front ludowy, który w odpowiedniej chwili będzie rządził tym krajem" - powiedział w niedzielę lider radykalnej lewicy Jean-Luc Mélenchon.
Podwyższenie wynagrodzeń z powodu inflacji i poszanowanie prawa do strajku to główne postulaty lewicowych związków zawodowych, które wezwały do ogólnokrajowej mobilizacji.
"Rządowy nakaz wznowienia pracy w rafineriach narusza prawo do strajku i jest sprzeczny z rekomendacjami międzynarodowej organizacji pracy" - oświadczył szef związku CGT Philippe Martinez.
Swój udział w strajku zapowiedzieli pracownicy państwowego przewoźnika kolejowego SNCF. Na niektórych odcinkach ma kursować tylko połowa pociągów. Spodziewane są zakłócenia w transporcie miejskim. Strajk dotknie też sektory energii, przemysłu, szkolnictwa oraz media. Do mobilizacji przyłączyli się też pracownicy sektora publicznego. W całym kraju zaplanowano ponad 180 demonstracji. Największa odbędzie się w Paryżu.
Liderzy lewicy liczą na to, że strajk generalny będzie początkiem nowego antyrządowego ruchu przypominającego "żółte kamizelki" z 2018 roku. "Musimy skorelować mobilizację narodu i związkowców oraz kryzys instytucjonalny. Zarysowuje się nowy front ludowy, który w odpowiedniej chwili będzie rządził tym krajem" - powiedział w niedzielę lider radykalnej lewicy Jean-Luc Mélenchon.

Radio Szczecin