Półtora tysiąca osób zatrzymano do tej pory w Brazylii po zamieszkach w stolicy kraju. Dobę temu zwolennicy byłego, skrajnie prawicowego prezydenta Jaira Bolsonaro wdarli się do budynków Kongresu, Sądu Najwyższego i do pałacu prezydenckiego.
Brazylijskie władze poinformowały, że do tej pory zatrzymano półtora tysiąca osób. Nie wiadomo na razie, czy i jakie zostaną im postawione zarzuty. Zdjęcia z siedziby Kongresu pokazują ogromne zniszczenia, do jakich doszło w środku.
Lewicowy prezydent Brazylii Inacio Lula da Silva, który w październiku pokonał w wyborach Jaira Bolsonaro, zaapelował o surowe ukaranie wandali. Z kolei minister sprawiedliwości zapowiedział, że organizatorzy protestu zostaną postawieni przed obliczem sprawiedliwości.
Władze rozwiązały też miasteczka namiotowe, które istniały od ponad dwóch miesięcy przed budynkami rządowymi. Zwolennicy Bolsonaro wzywali ich do wojskowej interwencji, bo uważali, że wybory zostały sfałszowane. Mówił o tym także sam Bolsonaro, chociaż nikt nie przedstawił w tej sprawie żadnych dowodów.

Radio Szczecin