Po poniedziałkowym ataku terrorystycznym w Brukseli nie będzie dalszych dymisji w belgijskim rządzie.
"Ten bałagan trzeba posprzątać, na jednej dymisji nie powinno się zakończyć" - tak mówią komentarzy w Belgii. Jednak premier Alexander De Croo widzi to inaczej. A na pytanie czy osłabiony rząd jest w stanie funkcjonować odpowiada tak: „Rząd reaguje, nie jest osłabiony. W dramatycznej sytuacji, jak ta, ważne jest, aby rząd szybko wyciągnął wnioski i działał”.
Dalszych dymisji nie będzie, ale jest kilkupunktowy działania. Zakłada on między innymi wzmocnienie prokuratury w Brukseli oraz policji federalnej. Usprawnione mają być procedury i przepływy informacji między urzędem imigracyjnym, policją i wymiarem sprawiedliwości, utworzona ma być baza z danymi wszystkich osób, którym nakazano opuszczenie kraju. A to dlatego, że terrorysta z Tunezji przez kilka lat był w Belgii nielegalnie. Odmówiono mu azylu w 2020 roku i od tego czasu zniknął z radarów belgijskich służb.

Radio Szczecin
