Drugi strajk londyńskiego metra w ciągu trzech dni wywołuje coraz większą frustrację mieszkańców brytyjskiej stolicy.
Pasażerowie skarżą się na wydłużone podróże, problemy z dojazdem do pracy i konieczność szukania alternatywnych środków transportu. Wielu przyznaje, że ich cierpliwość jest już na wyczerpaniu.
Na stacjach, przystankach autobusowych i w mediach społecznościowych nie brakuje głosów niezadowolenia. Wielu pasażerów podkreśla, że rozumie prawo pracowników do protestu, ale ma dość kolejnych zakłóceń w codziennych podróżach.
- Muszę wziąć taksówkę, bo nic nie jeździ. To jakiś koszmar. To już drugi raz w tym tygodniu. Moja podróż do pracy dzisiaj to już półtorej godziny, a jeszcze nie dojechałem. Jak zawsze poszkodowani są podróżni - narzekają Londyńczycy.
Szczególnie trudna sytuacja panuje na trasach prowadzących na lotnisko Heathrow. Wielu podróżnych wyjechało z domu znacznie wcześniej niż zwykle, aby nie spóźnić się na samolot lub do pracy.
Na stacjach, przystankach autobusowych i w mediach społecznościowych nie brakuje głosów niezadowolenia. Wielu pasażerów podkreśla, że rozumie prawo pracowników do protestu, ale ma dość kolejnych zakłóceń w codziennych podróżach.
- Muszę wziąć taksówkę, bo nic nie jeździ. To jakiś koszmar. To już drugi raz w tym tygodniu. Moja podróż do pracy dzisiaj to już półtorej godziny, a jeszcze nie dojechałem. Jak zawsze poszkodowani są podróżni - narzekają Londyńczycy.
Szczególnie trudna sytuacja panuje na trasach prowadzących na lotnisko Heathrow. Wielu podróżnych wyjechało z domu znacznie wcześniej niż zwykle, aby nie spóźnić się na samolot lub do pracy.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin