Najgoręcej było w Legnicy, gdzie termometry pokazały 34,9 stopnia Celsjusza.
Synoptycy prognozują, że po południu na zachodzie Polski temperatura może wzrosnąć nawet do 42 stopni. Jak Polacy radzą sobie w takie gorące dni - pytał o to Mateusz Czmiel.
- Taki upał, to woda jest potrzebna, zwłaszcza chłodna. Uciekam do samochodu, włączam klimę, a potem siedzę z glutami przed telewizorem. W mieszkaniu tak samo klimatyzacja non stop. Inaczej się nie da wytrzymać. - Piję kawę mrożoną. Super jest. - Chodzimy po fontannach - mówią mieszkańcy.
Daje w kość ten skwar? - dopytuje dziennikarz.
No bardzo, bardzo, bardzo odczuwalny. Zaraz zawijamy do domu. - Kupiłem wczoraj wiatrak na przecenie z 95 na 79, także daję radę. - Nie daję. Nie daję. - odpowiadają.
A pani jak sobie radzi z upałami? - pyta reporter.
- A nie, jest to okej. Nie można dużo jeść, dużo wody pić. Ja w Australii mieszkam. Jestem przyzwyczajona - odpowiada kobieta.
Meteorolodzy ostrzegają, że największy upał przypadnie na godziny popołudniowe. Zalecają unikanie słońca, częste picie wody i ograniczenie wysiłku na zewnątrz. W całym kraju obowiązują alerty najwyższego stopnia.
- Taki upał, to woda jest potrzebna, zwłaszcza chłodna. Uciekam do samochodu, włączam klimę, a potem siedzę z glutami przed telewizorem. W mieszkaniu tak samo klimatyzacja non stop. Inaczej się nie da wytrzymać. - Piję kawę mrożoną. Super jest. - Chodzimy po fontannach - mówią mieszkańcy.
Daje w kość ten skwar? - dopytuje dziennikarz.
No bardzo, bardzo, bardzo odczuwalny. Zaraz zawijamy do domu. - Kupiłem wczoraj wiatrak na przecenie z 95 na 79, także daję radę. - Nie daję. Nie daję. - odpowiadają.
A pani jak sobie radzi z upałami? - pyta reporter.
- A nie, jest to okej. Nie można dużo jeść, dużo wody pić. Ja w Australii mieszkam. Jestem przyzwyczajona - odpowiada kobieta.
Meteorolodzy ostrzegają, że największy upał przypadnie na godziny popołudniowe. Zalecają unikanie słońca, częste picie wody i ograniczenie wysiłku na zewnątrz. W całym kraju obowiązują alerty najwyższego stopnia.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin