Na niektórych stacjach pęka bariera ośmiu złotych za litr oleju napędowego. Rosną też ceny benzyny, która w wielu miejscach kosztuje ponad 7 złotych i 60 groszy. To najwyższe ceny od marca.
Gwałtowne wzrosty cen diesla to skutek drożejącej ropy na światowych rynkach i ograniczonej podaży diesla. Kierowców najbardziej niepokoi tempo, w jakim zmieniają się koszty tankowania oleju napędowego.
- Mnie boli to, że ceny paliwa rosną tak szybko, a bardzo wolno spadają, a też by mogły szybko spadać. Ale to jest niestety wina gospodarki światowej, problemów z Trumpem i z wieloma innymi rzeczami. Całej Europie jest tak samo. Wróciłem wcześniej z Albanii, paliwo jest po 9 zł. - Podwyższyli ceny paliwa, tłumacząc się tym, że cieśnina Ormuz jest zamknięta, ale rezerwy w ogóle nie były wykorzystane - mówią kierowcy.
Gwałtowne wzrosty cen diesla to skutek drożejącej ropy na światowych rynkach.
- Mnie boli to, że ceny paliwa rosną tak szybko, a bardzo wolno spadają, a też by mogły szybko spadać. Ale to jest niestety wina gospodarki światowej, problemów z Trumpem i z wieloma innymi rzeczami. Całej Europie jest tak samo. Wróciłem wcześniej z Albanii, paliwo jest po 9 zł. - Podwyższyli ceny paliwa, tłumacząc się tym, że cieśnina Ormuz jest zamknięta, ale rezerwy w ogóle nie były wykorzystane - mówią kierowcy.
Gwałtowne wzrosty cen diesla to skutek drożejącej ropy na światowych rynkach.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin
