Barcelońska policja rozpracowała szajkę sześciu rumuńskich kobiet, które od miesięcy okradały turystów i na które wpłynęło 390 doniesień o kradzieży. Ponieważ w Hiszpanii kradzież poniżej 400 euro nie jest karana więzieniem, żeby aresztować złodziejki, policja musiała udowodnić, że tworzą niebezpieczną szajkę.
W Hiszpanii nazywa się je „carpetistas" - czyli złodziejki z teczkami, bo turystów zatrzymywały pod pozorem wypełnienia formularza. Podchodziły z papierową teczką, a kiedy jedne rozmawiały z turystami, inne ich okradały.
Zanim zostały aresztowane były ponad tysiąc razy legitymowane, bo pilnujący porządku liczyli, że w ten sposób zniechęcą kobiety do kradzieży. Ponad 90 razy przewieziono je do komisariatu, ale zawsze wychodziły na wolność, bo rabowane pieniądze i przedmioty były warte mniej niż 400 euro. „Zanim się zorientowałam miałam przeciętą torbę i zostałam bez portfela" -skarży się jedna z ofiar szajki.
W Barcelonie liczba kradzieży wzrosła o połowę. Najczęściej dochodzi do nich w parkach, na plaży i na stacjach metra. Dlatego do końca wakacji miejsca te będą patrolowane przez policję.
Zanim zostały aresztowane były ponad tysiąc razy legitymowane, bo pilnujący porządku liczyli, że w ten sposób zniechęcą kobiety do kradzieży. Ponad 90 razy przewieziono je do komisariatu, ale zawsze wychodziły na wolność, bo rabowane pieniądze i przedmioty były warte mniej niż 400 euro. „Zanim się zorientowałam miałam przeciętą torbę i zostałam bez portfela" -skarży się jedna z ofiar szajki.
W Barcelonie liczba kradzieży wzrosła o połowę. Najczęściej dochodzi do nich w parkach, na plaży i na stacjach metra. Dlatego do końca wakacji miejsca te będą patrolowane przez policję.

Radio Szczecin