Sąd Najwyższy oddalił kasację Krzysztofa B, nazywanego polskim Fritzlem, od wyroku skazującego go na 12 lat więzienia za wykorzystywanie seksualne córki. Pochodzący z okolic Siemiatycz mężczyzna latami wykorzystywał seksualnie swoją córkę Alicję. Odsiaduje już za to wyrok 12 lat więzienia, ale od początku się z nim nie zgadzał. Utrzymuje, że nigdy nie gwałcił córki, a to ona godziła się na seks z nim.
Prezes Sądu Najwyższego sędzia Lech Paprzycki w uzasadnieniu decyzji powiedział, że kasacja została oddalona z powodu błędów formalnych ponieważ, jak to ujął, „została świadomie, czy nieświadomie przez obrońcę niepoprawnie sformułowana". "Nie na tym polega pisanie kasacji jeżeli taka była intencja, jakiej można się ewentualnie domyślać, z treści tych zarzutów". - dodał. Sędzia Paprzycki zaznaczył, że obrońca nie kwestionował na przykład ustaleń biegłych.
Obrońca, wnosząc kasację, odwołał się również do niespodziewanej zmiany zeznań córki Krzysztofa B., Alicji. Na jednej z rozpraw powiedziała, że ojciec ani razu jej nie uderzył, nie używał siły, ani nie wiązał. Jednak prezes SN zaznaczył, że sędziowie, wydając wyrok nie popełnili błędów rozpoznając tę kwestię.
O sprawie Alicji B., nastoletniej dziewczyny, dręczonej i gwałconej przez swego ojca na wsi pod Siemiatyczami cała Polska dowiedziała się we wrześniu 2008 roku. Wówczas wyszło na jaw, że Krzysztof B. przez wiele lat fizycznie i psychicznie znęcał się nad rodziną, a córkę gwałcił, w wyniku czego urodziła dwoje dzieci, które Krzysztof B. miał nakazać jej pozostawić w szpitalu. Dziewczyna opowiedziała o wszystkim policji, a jej ojciec został wówczas aresztowany.
Obrońca, wnosząc kasację, odwołał się również do niespodziewanej zmiany zeznań córki Krzysztofa B., Alicji. Na jednej z rozpraw powiedziała, że ojciec ani razu jej nie uderzył, nie używał siły, ani nie wiązał. Jednak prezes SN zaznaczył, że sędziowie, wydając wyrok nie popełnili błędów rozpoznając tę kwestię.
O sprawie Alicji B., nastoletniej dziewczyny, dręczonej i gwałconej przez swego ojca na wsi pod Siemiatyczami cała Polska dowiedziała się we wrześniu 2008 roku. Wówczas wyszło na jaw, że Krzysztof B. przez wiele lat fizycznie i psychicznie znęcał się nad rodziną, a córkę gwałcił, w wyniku czego urodziła dwoje dzieci, które Krzysztof B. miał nakazać jej pozostawić w szpitalu. Dziewczyna opowiedziała o wszystkim policji, a jej ojciec został wówczas aresztowany.

Radio Szczecin