Cała brytyjska prasa przynosi dziś na pierwszych stronach wielkie nagłówki na temat zeznań, jakie składali wczoraj przed komisją Izby Gmin Rupert Murdoch, jego syn James i była dyrektor grupy News International, Rebekah Brooks.
Prasa zauważa też, że po ich występach przed komisją medialną, dzisiaj przed całym Parlamentem spowiadać się będzie sam premier David Cameron. Tę spowiedź antycypuje "Independent" pisząc: "Kryzys posuwa się w kierunku Camerona". Premier nie tylko skrócił podróż do Afryki, aby wytłumaczyć się ze swojej zażyłości z klanem Murdochów, ale też odebrał Izbie Gmin pierwszy dzień wakacji - bo formalnie powinna była rozpocząć letnia przerwę wczoraj wieczorem.
Ale naturalnie prasa skupia gros uwagi na tym, co zaszło wczoraj przed Komisją Izby Gmin do spraw Kultury, mediów i sportu."Financial Times" wybija w nagłówku cytat z Ruperta Murdocha: "Mój najbardziej pokorny dzień w życiu", "Daily Telegraph" i "Guardian" ironizują, nawiązując do podwójnego upokorzenia Murdocha, kiedy w trakcie przesłuchania jeden z widzów chciał mu zasmarować twarz pianą do golenia - imitując slapstikowe unurzanie w kremówce. Ten atak rozładował zresztą wiele złości na Murdocha, ukazując bezbronność 80-letniego Australijczyka, któremu na pomoc rzuciła się żona wymierzając napastnikowi prawy sierpowy. "Times" - gazeta ze stajni News International - tytułuje nawet swoją relację dwuznacznie: "Obrona Murdocha".
Wszystkie inne gazety wypunktowują jednak zastanawiający brak orientacji wszystkich zeznających - od Ruperta, przez jego syna, Jamesa Murdocha, aż po Rebekę Brooks - którzy nic a nic nie wiedzieli o tysiącach hakerskich wyczynów swoich dziennikarzy z "News of the World".
Rupert Murdoch tłumaczył wręcz, że feralna, sensacyjna gazeta zatrudniała ledwie 1% pracowników jego globalnego koncernu. Ale konkurencyjna prasa odpowiada mu, że ten1% pozbawił go najbardziej ambitnej transakcji życia - zakupu telewizji BSkyB, którą już-już miał przejąć kosztem 8 miliardów funtów.
Ale naturalnie prasa skupia gros uwagi na tym, co zaszło wczoraj przed Komisją Izby Gmin do spraw Kultury, mediów i sportu."Financial Times" wybija w nagłówku cytat z Ruperta Murdocha: "Mój najbardziej pokorny dzień w życiu", "Daily Telegraph" i "Guardian" ironizują, nawiązując do podwójnego upokorzenia Murdocha, kiedy w trakcie przesłuchania jeden z widzów chciał mu zasmarować twarz pianą do golenia - imitując slapstikowe unurzanie w kremówce. Ten atak rozładował zresztą wiele złości na Murdocha, ukazując bezbronność 80-letniego Australijczyka, któremu na pomoc rzuciła się żona wymierzając napastnikowi prawy sierpowy. "Times" - gazeta ze stajni News International - tytułuje nawet swoją relację dwuznacznie: "Obrona Murdocha".
Wszystkie inne gazety wypunktowują jednak zastanawiający brak orientacji wszystkich zeznających - od Ruperta, przez jego syna, Jamesa Murdocha, aż po Rebekę Brooks - którzy nic a nic nie wiedzieli o tysiącach hakerskich wyczynów swoich dziennikarzy z "News of the World".
Rupert Murdoch tłumaczył wręcz, że feralna, sensacyjna gazeta zatrudniała ledwie 1% pracowników jego globalnego koncernu. Ale konkurencyjna prasa odpowiada mu, że ten1% pozbawił go najbardziej ambitnej transakcji życia - zakupu telewizji BSkyB, którą już-już miał przejąć kosztem 8 miliardów funtów.

Radio Szczecin