Mimo wysiłków niemieckich izb rzemieślniczych niewielu młodych Polaków decyduje się na praktyki zawodowe za zachodnią granicą - pisze w najnowszym wydaniu tygodnik Der Spiegel.
W artykule pod tytułem „Ratunku, Polacy nie nadchodzą" Der Spiegel przypomina, że młodzież z Polski i Czech miała być lekarstwem na problemy niemieckich firm, którym coraz częściej brakuje praktykantów.
Okazuje się jednak, że zainteresowanie zdobyciem zawodu w Niemczech jest bardzo małe. W ciągu ostatnich trzech miesięcy w regionach przygranicznych zdecydowało się na to zaledwie kilkanaście osób. Młodych Polaków czy Czechów nie przekonują nawet pieniądze. W pierwszej klasie niemieckiej zawodówki uczeń może dostać za praktyki od 200 do 600 euro. Może też liczyć na darmowy kurs języka i zwrot kosztów podróży.
Jak pisze Der Spiegel, problem braku praktykantów nie dotyczy tylko wschodu Niemiec. W ubiegłym roku w całym kraju nie udało się obsadzić 55 tys. stanowisk, na których szkoli się przyszłych pracowników.
Okazuje się jednak, że zainteresowanie zdobyciem zawodu w Niemczech jest bardzo małe. W ciągu ostatnich trzech miesięcy w regionach przygranicznych zdecydowało się na to zaledwie kilkanaście osób. Młodych Polaków czy Czechów nie przekonują nawet pieniądze. W pierwszej klasie niemieckiej zawodówki uczeń może dostać za praktyki od 200 do 600 euro. Może też liczyć na darmowy kurs języka i zwrot kosztów podróży.
Jak pisze Der Spiegel, problem braku praktykantów nie dotyczy tylko wschodu Niemiec. W ubiegłym roku w całym kraju nie udało się obsadzić 55 tys. stanowisk, na których szkoli się przyszłych pracowników.

Radio Szczecin